Prima aprilis, czyli dzień w którym wolno kłamać. Ale skąd to się właściwie wzięło?

Holandia

fot. Shutterstock, Inc. / zdjęcie ilustracyjne

Dziś 1 kwietnia, pół świata stara się nabrać drugą połowę. Żarty w mediach, fałszywe wiadomości od znajomych, sól w cukierniczce, wyciągnięta wtyczka od telewizora. Wszystko dozwolone, nikt się nie obraża. Ale skąd w ogóle wziął się ten dziwny zwyczaj i dlaczego akurat pierwszego kwietnia?

Odpowiedź jest krótsza niż mogłoby się wydawać: nikt tak naprawdę nie wie.

Bogini, która dała się oszukać

Pochodzenie prima aprilis nie jest dokładnie wyjaśnione. Zaczął być popularny w późnym średniowieczu, prawdopodobnie nawiązując do dawnych starorzymskich praktyk. Jedna z teorii, najbardziej romantyczna, sięga starożytnej mitologii. Łączy prima aprilis z rzymskim zwyczajem Cerialii, czyli świętem ku czci bogini Ceres. Według legendy, gdy poszukiwała ona swojej porwanej córki, została wyprowadzona w pole. Bogini dała się nabrać własnemu eczu. Stąd miał się wziąć zwyczaj nabierania innych.

Grecy mają swoją wersję tej samej historii: córka Demeter, Persefona, została porwana do Hadesu na początku kwietnia. Matka kierowała się echem głosu córki, lecz to ją zwiodło. Tak czy inaczej, w obu tradycjach ktoś dał się okrutnie wkręcić i jakoś z tego zrodziło się święto.

Francja, kalendarze i „kwietniowi głupcy"

Popularniejsza i nieco bardziej udokumentowana teoria wiąże prima aprilis z XVI-wieczną Francją. Do 1582 roku, gdy papież Grzegorz XIII wprowadził nowy kalendarz zaczynający rok od 1 stycznia, w wielu krajach Europy nowy rok obchodzono pod koniec marca lub właśnie 1 kwietnia. Urządzano przyjęcia, tańczono, wręczano sobie prezenty.

W 1564 roku król Francji Karol IX zreformował kalendarz, przenosząc Nowy Rok z 1 kwietnia na 1 stycznia. Ci, którzy o zmianie nie wiedzieli albo jej nie uznawali i nadal fetowali pierwszy dzień roku w kwietniu, stawali się obiektem żartów i byli nazywani właśnie „kwietniowymi głupcami". Do dziś w krajach anglojęzycznych ten dzień to April Fools' Day, czyli dosłownie Dzień Głupca.

Holendrzy mają na to całkiem inną teorię i o niebo bardziej patriotyczną. W Holandii powszechnie uważa się, że tradycja żartów zaczęła się od zdobycia Den Briel przez watergeuzen właśnie 1 kwietnia 1572 roku. Stąd znane powiedzenie: „Op 1 april verloor Alva zijn bril", czyli dosłownie „1 kwietnia Alva stracił swoją okularnicę". Chodziło o Fernanda Álvareza de Toledo, księcia Alvy, hiszpańskiego namiestnika, który twardą ręką rządził ówczesnymi Niderlandami. Zdobycie Den Briel było pierwszym wielkim sukcesem holenderskiej rewolty. Brzmi dumnie, ale historycy szybko studzą entuzjazm: żarty 1 kwietnia istniały w innych krajach Europy na długo przed tą datą, więc i Holendrzy dali się tu po trochu wciągnąć we własną legendę.

Do Polski prima aprilis dotarł tą samą zachodnią drogą. Przywędrował przez Niemcy w XVI wieku i w XVII wieku był już uznawany za „modę staroletnią", obchodzony w podobnej formie co dziś. Świadczy o tym fakt całkiem poważnej natury: sojusz antyturecki Jana III Sobieskiego z Leopoldem I Habsburgiem podpisano 1 kwietnia 1683 roku, ale antydatowano go na 31 marca, aby na dokumencie nie widniała data prima aprilis. Bo kto by uwierzył w traktat podpisany pierwszego kwietnia?

Ryba przyklejona do pleców

Każdy kraj podszedł do sprawy po swojemu. We Francji prima aprilis to „Dzień kwietniowej ryby" (Poisson d'avril), a tradycja polega na przypinaniu komuś do pleców papierowej ryby bez jego wiedzy. Pierwotnie osobom nieświadomym kazano iść po świeżą rybę w czasie, gdy połowy były zakazane ze względu na okres tarła. W Szkocji to „Hunt the Gowk", czyli polowanie na kukułkę. Na Litwie Dzień Kłamcy, w Portugalii Dzień Kłamstwa, w Rosji Dzień Śmiechu. W Wielkiej Brytanii, Australii i RPA żarty wolno robić tylko do południa. Kto zażartuje po południu, sam staje się „kwietniowym głupcem".

Makaron, który rośnie na drzewach

Prawdziwy rozkwit prima aprilis nastąpił wraz z rozwojem mediów masowych. I tu historia robi się naprawdę ciekawa.

W 1957 roku telewizja BBC w programie „Panorama", prowadzonym przez uznanego prezentera Richarda Dimblebya, ogłosiła, że dzięki bardzo łagodnej zimie rolnicy z południowej Szwajcarii cieszą się z obfitych zbiorów spaghetti. W reportażu pokazano rolników zdejmujących zwisający z drzew makaron. Po emisji do BBC dzwoniło wielu widzów chcących dowiedzieć się, jak uprawiać własne drzewko spaghetti. Lata później CNN nazwało ten dowcip największą mistyfikacją, jaką kiedykolwiek przeprowadziła renomowana instytucja informacyjna.

Holenderskie media nie zamierzały pozostawać w tyle. W 1960 roku holenderskie Journaal ogłosiło, że wieża w Pizie się przewróciła. Kilka lat później rzeźbiarz Edo van Tetterode poszedł jeszcze dalej: na plaży w Zandvoort kazał wyłożyć słynny posąg z Wyspy Wielkanocnej, jakoby wyrzucony przez morze. Kiedy wiadomość obiegła media, tłumy ruszyły nad morze oglądać sensację. Van Tetterode założył potem Nationale 1-april-genootschap, czyli Narodowe Stowarzyszenie Prima Aprilis, które co roku przyznawało nagrodę za najlepszy żart.

BBC nie poprzestało na spaghetti. W 1980 roku rozgłośnia ogłosiła, że tarcza zegara Big Ben zostanie zamieniona na cyfrową, a ten kto pierwszy się zgłosi, będzie mógł wygrać historyczne wskazówki słynnego zegara. Kilka lat wcześniej zaś poinformowała słuchaczy, że dokładnie 1 kwietnia o godzinie 9:47 koniunkcja Jowisza i Plutona wpłynie na ziemską grawitację, powodując uczucie lekkości. Wielu słuchaczy zapewniało potem, że naprawdę w tym momencie czuli się lżejsi.

W 1969 roku holenderskie Journaal z poważną miną ogłosiło, że rząd szykuje wielką ogólnokrajową akcję łapania „zwartkijkers", czyli osób oglądających telewizję bez opłaconej licencji. Specjalne wozy ze skanerami miały jeździć po ulicach i wykrywać nielegalnych widzów. Reakcja telewidzów była, jak łatwo zgadnąć, żywa.

Jeden przypadek, kiedy żart nie był żartem

Historia prima aprilis ma też swoją ciemniejszą stronę. Zdarzało się, że prawdziwe informacje podane 1 kwietnia nie były brane na serio. W 1946 roku ostrzegano o tsunami na Hawajach, w wyniku którego zginęło 165 osób. W 1984 roku podano wiadomość, że piosenkarz Marvin Gaye został zastrzelony przez swojego ojca. Wiele osób, w tym jego bliskich, nie uwierzyło początkowo w tę informację.

I jeszcze jedna sprawa, tym razem z gatunku żartów odwróconych. Kiedy Google 1 kwietnia 2004 roku ogłosiło uruchomienie darmowej poczty Gmail z niewyobrażalną jak na tamte czasy pojemnością 1 gigabajta, niemal nikt nie uwierzył. Dopiero następnego dnia świat zaczął powoli przyjmować do wiadomości, że to nie żart. Tego dnia czujność bywa równie niebezpieczna co jej brak.

Tak czy inaczej, dziś macie oficjalne przyzwolenie na całą dobę żartów. No, chyba że jesteście Brytyjczykami. Wtedy tylko do południa. A jeśli mieszkacie w Holandii, uważajcie na media: tu żarty bywają rozmiarów posągów wielkanocnych. 


01.04.2026 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze w kategorii: Holandia

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki