[ENG] By using this website you are agreeing to our use of cookies. [POL] Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas cookies [NED] Door gebruik te maken van onze diensten, gaat u akkoord met ons gebruik van cookies. OK

Dziś Wielka Sobota.
Polacy w całej Holandii szykują koszyczki, owijając je białą serwetką, ozdabiając bukszpanem i niosą je do kościoła. Dla wielu z nas to jeden z najsilniejszych zapachów dzieciństwa: kiełbasa, chrzan i coś słodkiego, wszystko przykryte białym płótnem. Ale skąd właściwie wziął się ten zwyczaj? I czy Holendrzy cokolwiek podobnego znają?
Tradycja stara jak chrześcijaństwo w Polsce
Początki chrześcijańskiego obrzędu święcenia pokarmów sięgają VIII wieku, natomiast w Polsce pierwsze praktyki odnotowano w XIV stuleciu. Wtedy jednak koszyczek do kościoła jeszcze nie wędrował. Ksiądz przyjeżdżał do dworów i wybranych domów, aby poświęcić nakryty stół. Zwyczaj noszenia święconek do kościoła powstał dopiero w XIX wieku, a rozmiar koszyczka ze względów praktycznych zmalał z dużych wiklinowych koszy do tych znanych nam dziś.
Dawniej skala święcenia była zupełnie inna niż dziś. Zachowane opisy z końca XV wieku mówią, że bogaci krakowscy mieszczanie do święcenia szykowali kilkanaście półmisków mięsiwa, kilkanaście chlebów, nawet kilkaset jajek i wiele bab wielkanocnych. Sens był prosty: w tak wielkie święto nie godziło się jeść czegoś, co nie zostało omodlone i pokropione wodą święconą, dlatego święcono wszystko, co przygotowywano do zjedzenia podczas świąt.
Zdarzały się też sytuacje mniej poważne. Kapłan objeżdżał szlacheckie dworki i chłopskie domy, a za punkt honoru brano poczęstunek duchownego nie tylko świątecznymi smakołykami, ale też znakomitym napitkiem. Często zdarzało się, że pod koniec objazdu ksiądz był dobrze pijany i wieczorem nie był w stanie odprawiać liturgii.
Co ląduje w koszyczku i dlaczego
Zawartość święconki nie jest przypadkowa. Zgodnie z tradycją koszyczek powinien zawierać siedem produktów: jajka, sól i pieprz, chleb, wędlinę, chrzan, baranka i słodką babkę. Każdy z nich coś znaczy.
Jajko to najważniejszy symbol Wielkanocy: oznacza nowe życie i triumf życia nad śmiercią. Chleb symbolizuje Ciało Chrystusa i dobrobyt. Wędlina, dawniej rzadkość na codziennym stole, to znak dostatku i zdrowia. Chrzan symbolizuje siłę i przypomina o gorzkiej męce Chrystusa. Sól to oczyszczenie i ochrona przed złem. Baranek to znak Chrystusa zmartwychwstałego, zwyczaj ustawiania baranka na świątecznym stole wprowadził papież Urban V w XVI wieku, aby wierni nawet przy biesiadowaniu nie zapominali o istocie świąt.
Jest też jeden produkt, który pojawia się w źródłach i nieco zaskakuje: w XVIII i XIX wieku w święconce, oprócz jajka, chleba, kiełbasy i babki, znajdowała się również wódka, co związane było z obowiązkiem zakupu alkoholu przez chłopów pańszczyźnianych z pańskich karczem. Czasy się zmieniają.
Koszyczek ozdabia się białą serwetką i gałązkami bukszpanu. Zielony bukszpan oznacza nadzieję na zmartwychwstanie i radość. Tradycja nakazuje też, żeby poświęconych pokarmów nie jeść już w Wielką Sobotę, bo czekają na uroczyste wielkanocne śniadanie, przy którym dzieli się jajkiem i składa życzenia, podobnie jak opłatkiem w Wigilię.
A co z Holandią?
Holandia nie ma tradycji święconki jako takiej. Stille Zaterdag to dzień, w którym kościoły katolickie milczą: nie sprawuje się Eucharystii, nie wydziela się Komunii świętej, kościół trwa przy grobie Pańskim. Protestanckie wspólnoty, stanowiące większą część holenderskiego chrześcijaństwa, przeżywają ten dzień jako czas refleksji i oczekiwania na Zmartwychwstanie, a wieczorem organizowane są paaswake, czyli czuwania paschalne z zapaleniem nowej świecy paschalnej.
Jest jednak jeden holenderski element, który łączy się z wielkanocnym jedzeniem na swój sposób. W katolickiej tradycji holenderskiej i francuskiej to nie zając przynosi pisanki, lecz kościelne dzwony. Według legendy dzwony odlatują w Wielki Czwartek do Rzymu, a wracając w Wielką Sobotę, sypią po drodze jajkami na wioski i miasta. Dopiero po powrocie do kościołów dzwony znowu mogą bić. Dzieci szukały jajek w ogródkach, a nie w sklepach.
Na holenderskim świątecznym stole pojawia się za to boterlam, czyli baranek z masła, znany też w Polsce jako element wielkanocnej dekoracji stołu. Pewien symbol, który przekroczył granice.
Koszyczek w Holandii
Dla Polaków mieszkających w Holandii Wielka Sobota bywa testem na polskość. Nie zawsze łatwo o bukszpan na każdym holenderskim targu, a kiełbasa musi być ta właściwa. Wiele polskich kościołów i wspólnot w Holandii organizuje święcenie pokarmów, bo to jeden z tych zwyczajów, który trudno zastąpić czymkolwiek innym. Koszyczek z białą serwetką, zapach chrzanu, figurka baranka z chorągiewką i głos księdza wymawiającego błogosławieństwo: to brzmi jak dom, niezależnie od tego, w którym kraju się jest.
Wielka Sobota to czas ciszy przed radością. Koszyczek ze święconką jest polskim sposobem na zabranie tej radości ze sobą, cokolwiek to znaczy i gdziekolwiek się jest.
04.04.2026 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
![]() Święconka, czyli koszyczek z historią |
![]() PRACA W HOLANDII: Codziennie setki wakatów na http://ogloszenia.niedziela.nl (sobota 4 kwietnia 2026, www.PRACA.NL) |
![]() Setki dzieci jednego dawcy i zero kary. Holenderski skandal w klinikach płodności |
![]() Amsterdam zakazuje fatbike'ów w Vondelparku. Mandat 115 euro dla nieposłusznych |
Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione
Kat. Tłumacze
więcej na ogłoszenia.niedziela.nl
Kat. Transport - busy
więcej na ogłoszenia.niedziela.nl
Kat. Praca
więcej na ogłoszenia.niedziela.nl