Wielki Piątek, czyli dzień w którym milkną dzwony

Holandia

fot. Shutterstock, Inc. / zdjęcie ilustracyjne

Dziś Wielki Piątek. W Polsce szkoły zamknięte, w kościołach ciemno i cicho, na ołtarzach nie ma kwiatów ani ozdób. W Holandii z kolei część ludzi idzie do pracy, a wieczorem do jednej z setek sal koncertowych, żeby przez trzy godziny słuchać Bacha. Dwie tradycje, jeden dzień, zaskakująco różne sposoby jego przeżywania.

Dlaczego w ogóle „Wielki"?

Wielki Piątek jest drugim dniem Triduum Paschalnego i jedynym dniem w roku, kiedy w kościele katolickim nie jest sprawowana msza święta. Samo słowo „wielki" nie odnosi się tu do rangi ani do radości, ale do powagi i wyjątkowości tego dnia w całym roku liturgicznym.

Ciekawe, że w różnych językach dzień ten nosi zupełnie inne imię. Tylko po holendersku i angielsku nazywa się „Goede Vrijdag" i „Good Friday", czyli dosłownie Dobry Piątek. W Niemczech to Karfreitag, co pochodzi od starego słowa oznaczającego „żałość" lub „lament". W językach romańskich, jak francuskim i włoskim, mówi się po prostu „Święty Piątek".

Skąd więc to holenderskie i angielskie „dobry"? Słowo „goed" w Goede Vrijdag oznacza „genadig, heilig" czyli łaskawy i święty, a sam dzień jest tak nazywany, bo według wiary chrześcijańskiej śmierć Jezusa przyniosła ludziom odkupienie i zbawienie. Dobry nie jest więc sam fakt śmierci, ale jej skutek. Etymolodzy wskazują zresztą, że najstarsza znana wzmianka pochodzi z łacińsko-limburgskiego słownika z 1240 roku, gdzie łacińskie słowo „parasceve" przetłumaczono jako „gut fridag".

W Polsce: cisza, post i Grób Pański

W polskiej tradycji Wielki Piątek był zawsze dniem przepełnionym powagą. Był dniem umartwienia i smutku. Wierzono, że kiedy Jezus leży w grobie, po świecie grasuje zło, czarownice i upiory. Gospodarz obchodził więc obejście trzy razy w kółko dla ochrony przed złem, a gospodyni wstawała przed świtem, żeby zająć się krowami zanim jakieś siły nieczyste zdążą odebrać mleko.

Tego dnia obowiązuje post ścisły, jedyny w roku obok Środy Popielcowej. Ma charakter jakościowy i ilościowy: wierni powstrzymują się od mięsa i ograniczają do jednego posiłku do syta i dwóch niepełnych.

Szczególnie polskim zwyczajem jest budowanie Grobów Pańskich. Grób Pański stanowi ważny element Wielkiego Piątku i w grobach często umieszcza się symbole narodowe oraz nawiązania do aktualnych wydarzeń i problemów społecznych. Przy grobie czuwają straże. Według legendy zwyczaj strażników w tureckich mundurach sięga czasów zwycięskiej bitwy Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Powracający żołnierze przybyli do swych wiosek właśnie w Wielki Piątek i przebrali się w zdobyczne tureckie mundury, co wzbudziło taki popłoch, że uciekły nawet straże przy grobie Jezusa.

Z ludowych wierzeń zostały też przysłowia, z których korzystali rolnicy. „W Wielki Piątek dobry siewu początek" mówiło, że tego dnia zasiane zboże urośnie bez chwastów. Grzmot lub deszcz wróżył urodzaj, mróz w nocy zapowiadał dobre sianokosy, a wycie psów obfite roje pszczele.

W Holandii: praca albo Bach

Tutaj zaczyna się prawdziwa holenderska osobliwość. Goede Vrijdag jest oficjalnym holenderskim świętem, ale nie dla wszystkich jest dniem wolnym od pracy. Wiele sklepów, banków i firm jest otwartych. Szkoły są prawie zawsze zamknięte, ale dla dorosłych pracowników decyduje umowa o pracę lub CAO.

Dla porównania: w Polsce Wielki Piątek nie jest dniem wolnym z mocy prawa, ale w Holandii oficjalnie jest świętem, choć w praktyce wiele osób pracuje. Paradoks godny holenderskiego pragmatyzmu.

Za to wieczorem dzieje się coś zupełnie wyjątkowego. Żaden kraj na świecie nie ma tak bogatej tradycji wykonań Matthäus-Passion Bacha jak Holandia. W 2017 roku odnotowano 174 wykonania w sezonie wielkanocnym, a rok później aż 187. Każde miasteczko ma swoje, każda większa sala koncertowa co najmniej dwa lub trzy.

Jak do tego doszło? W 1870 odbyła się holenderska premiera Matthäus-Passion w Rotterdamie. Od 1899 roku dyrygent Willem Mengelberg wykonywał je co roku z Orkiestrą Concertgebouw, tworząc tradycję trwającą do dziś. W 1921 roku powstało Holenderskie Towarzystwo Bachowskie, które postanowiło przywrócić dzieło do kościoła. Na Wielki Piątek 14 kwietnia 1922 roku odbyło się pierwsze wykonanie w Grote Kerk w Naarden i ta właśnie tradycja wpisana została w 2021 roku na Inventaris Immaterieel Erfgoed Nederland, czyli listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Holandii.

W Holandii wykształciła się też unikalna tradycja: po wykonaniu Matthäus-Passion nie klaszcze się. Po kościelnym nabożeństwie przecież się nie oklaskuje. Publiczność wstaje w milczeniu jako wyraz szacunku dla wykonawców.

Matthäus-Passion to dziś w Holandii coś więcej niż muzyka religijna. Dla polityków i prominentnych gości to prawdziwe towarzyskie wydarzenie. Bycie widzianym na jednym z prestiżowych wykonań w Naarden lub Leiden stało się obowiązkiem dla każdego, kto zajmuje wysoką pozycję społeczną.

Wielki Piątek to dzień, który każdy naród przeżywa inaczej: Polacy w skupieniu przy Grobie Pańskim, Holendrzy przy Bachu. Ale cisza, która towarzyszy obu tradycjom, mówi o tym samym.


03.04.2026 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze w kategorii: Holandia

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki