Polska: Porodówki na SOR-ach? Położne biją na alarm: "To zagraża życiu matek i dzieci!"

Holandia

fot. Shutterstock, Inc. / zdjęcie ilustracyjne

Już za rok izby przyjęć i SOR-y mogą stać się… porodówkami. Od 1 stycznia 2026 r. kobiety będą mogły rodzić w takich miejscach, jeśli do najbliższego oddziału położniczego mają więcej niż 25 kilometrów. Ministerstwo Zdrowia przedstawia projekt jako "ratunek" dla regionów, w których oddziały położnicze są masowo zamykane. Jednak środowisko położnych mówi jednym głosem: to prosta droga do tragedii.

"Sekundy decydują o życiu. A na SOR-ze ich nie będzie"

Położne, które od lat odbierają porody, nie kryją oburzenia.
- Kiedy jest dobrze, to jest dobrze. Ale są sytuacje, gdy o życiu matki i dziecka decydują sekundy - ostrzega położna Ewelina Machnica, przewodnicząca OZZPiP Podkarpacia, w rozmowie z Medonetem.

Według niej pomysł, by kobiety rodziły na izbach przyjęć, to ogromne ryzyko.
- Nie wyobrażam sobie prowadzenia porodu bez lekarza, bez możliwości natychmiastowego cięcia cesarskiego. Jeśli blok operacyjny jest zajęty lub trzeba przewieźć rodzącą 50-100 km, konsekwencje mogą być dramatyczne - mówi.

Pacjentki również protestują. "Płacę składki i chcę rodzić w bezpiecznych warunkach, a nie na korytarzu SOR-u" - pisze jedna z kobiet cytowana przez Medonet.

Położna na 12-godzinnym dyżurze. A lekarz? Tylko do 18.00

Projekt zakłada, że izby porodowe będą obsługiwane przez położne na 12-godzinnych zmianach. Lekarz ma być dostępny… w godzinach pracy poradni. Czyli od 8.00 do 18.00.

A co z nocą, weekendami, świętami?

Co z sytuacjami nagłymi - krwotokiem, zagrażającą życiu matki rzucawką, koniecznością natychmiastowej operacji?

Tu zaczyna się największy dramat.

Według projektu, transport do szpitala ma realizować karetka złożona z… położnej i dwóch ratowników.

- Jeśli położna pojedzie karetką, to kto zostanie na miejscu? Co, jeśli pojawi się druga kobieta w porodzie? - pyta Machnica.

Porody w zimie? Drogi zasypane, szpital 100 km dalej

Szczególny niepokój dotyczy regionów takich jak Bieszczady, gdzie zimą drogi są zasypane i oblodzone. Wyjazd do oddalonego o 80-100 km szpitala może stać się niemożliwy.

- W takich warunkach szybka interwencja medyczna to często kwestia życia i śmierci - ostrzegają położne.

210 tysięcy porodów rocznie. Czy system to wytrzyma?

Według GUS w 2026 r. w Polsce urodzi się około 210 tys. dzieci. Eksperci alarmują, że przy takiej liczbie porodów SOR-y i izby przyjęć mogą zostać po prostu zasypane rodzącymi, co doprowadzi do chaosu i obniżenia bezpieczeństwa wszystkich pacjentów.

Położne są zgodne: projekt wymaga pilnych zmian, a nie kosmetycznych poprawek. Bo kiedy stawką jest życie matki i dziecka, nie ma miejsca na eksperymenty.

16.11.2025 Niedziela.NL // źródło: News4Media // fot. Shutterstock, Inc.

(an)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze w kategorii: Holandia

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki