Pepernotenfabriek Van Delft

Archiwum '17

fot. Shutterstock

Gdy w lokalnej prasie przeczytałam, że w Hilversum otworzono fabrykę pepernoten, pomyślałam, że muszę sprawdzić co to jest. Szybko przekonałam się, że jest to jeden ze sklepów sieci Pepernotenfabriek Van Delft, które znajdują się w wielu miastach w Holandii i w którym można nabyć jedne z najbardziej znanych tutaj ciasteczek. Byłam ciekawa, jak w sklepie do wyboru może być tylko jeden rodzaj produktu, przecież to nudne. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że w sklepie w Hilversum można kupić pepernoten w pięćdziesięciu różnych smakach! Przy tak ogromnym wyborze, każdy znajdzie coś dla siebie.

Czym są te ciastka? Tu zaczyna się niewielki kłopot. Okazuje się, że pepernoten  ze sklepu to tak naprawdę kruidnoten, a „prawdziwe” pepernoten to inne ciasteczka. Zaczęłam gubić się w tych wyjaśnieniach, jak coś, co jest, może być czymś innym? Okazuje się, że kiedyś, gdy ktoś mówił o pepernoten miał na myśli miękkie nieforemne kostki, natomiast gdy mówił o kruidnoten, myślał o ciasteczkach w kształcie połowy kuleczki. Z czasem zaczęto używać tych nazw zamiennie. Obecnie nazewnictwo to podzieliło Holendrów na dwie grupy. Jednak grupa uważa, że peprnoten to coś całkiem innego niż kruidnoten. Do tej grupy zaliczyć można głównie ciastkarzy i językoznawców. Druga uważa, że nazwy tych dwóch ciastek można używać zamiennie. Taką informację można również odnaleźć w największym słowniku języka niderlandzkiego Van Dale, według którego są to synonimy.

Pozostańmy zatem przy nazwie pepernoten. Ciasteczka w swym składzie mają wiele przypraw korzennych, między innymi cynamon, gałkę muszkatołową, goździki, imbir, kardamon, anyż oraz biały pieprz. Tej ostatniej przyprawie ciasteczka zawdzięczają swoją nazwę (w języku niderlandzkim pieprz – peper).

Tradycja ciasteczek sięga XVI wieku i nierozerwalnie łączy się z Mikołajem i jego pomocnikami, czarnymi Piotrusiami. To oni rozsypują wszędzie ciasteczka. Według tradycji właśnie tak powinno się podawać pepernoten – rozsypywać.

Pepernotenfabriek Van Delft, której sklep znajduje się m.in. w Hilversum istnieje od 1880 roku i od tamtego czasu piecze maleńkie ciasteczka. Sklep odwiedziłam już dwa razy i przyznam, że wybór ciasteczek w sklepie jest bardzo trudny, ponieważ jest ich tak wiele. Kupiłam kilka paczek, aby sprawdzić różne smaki i wszystkie są przepyszne. Nawet te w kwaśniej polewie. Pyszności! Smacznego!


29.10.2017 Agnieszka Steur, Niedziela.NL



Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama
Najnowsze komentarze
Najnowsze wiadomości
News image

15-latek, który trzy tygodnie temu wsiadł na rower w Apeldoorn, znaleziony w Polsce przy granicy z Białorusią

News image

Kolorowa podróż przez emocje. Niezwykła wystawa „Flow of Senses” w Holandii - Harderwijk - 9 maja–28 czerwca 2026

News image

Dwaj młodzi Holendrzy stworzyli poduszkę, którą można dopasować do siebie. W rok sprzedali 40 tysięcy sztuk

News image

Rząd da 100 milionów euro odszkodowania branży fajerwerków za zakaz. Branża chciała dziewięć razy więcej

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki