Ciepłe myśli na holenderską niedzielę: Spider-man w Holandii (cz.95)

Ciepłe myśli

fot. Alexander Tolstykh / Shutterstock.com

Ciepłe myśli na niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur


Spider-man w Holandii


W ubiegłym miesiącu do kin na całym świecie wszedł nowy film franczyzny Marvela, opowiadający przygody Spider-mana: „Spider-Man: Far From Home” („Spider-Man: Daleko od domu”). Jest amerykańskim filmem fantastycznonaukowym, który został zrealizowany na podstawie serii komiksów. To kontynuacja filmu „Spider-Man: Homecoming” z 2017 roku. Z pewnością wielbicielom Marvela film się spodoba. Zresztą nie tylko osoby lubiące opowieści o  super bohaterach, oglądając go, miło spędzą czas. Ja również dobrze się bawiłam, głównie dlatego, że twórcy dużo uwagi poświęcili przedstawieniu świata oczami nastolatków. Przez to film jest świeży i bardzo zabawny, nieco inne niż pozostałe o tej tematyce. Jest również pełen wątpliwości, które przepełniają młodych ludzi. Jednak dziś nie o tym chcę pisać. Film o przygodach młodego Spider-mana, był tylko inspiracją. Już wyjaśniam dlaczego. W filmie pojawia się jeden niezwykle ciekawy element.

Główny bohater razem ze swymi przyjaciółmi podróżuje po Europie. Przez chwilę są w Wenecji, Pradze i Londynie. Peter Parker (Spider-man) w jednej ze scen budzi się w niderlandzkim areszcie. Twórcy filmu posłużyli się utartymi schematami, przedstawiając ten kraj, ale schematy te należą zdecydowanie do pozytywów. Oczywiście widzimy tulipany, pomarańczowe koszulki i mężczyzn z wymalowanymi na twarzy niderlandzkimi flagami. Jednak ponad to wszystko przebija się jeszcze coś. Scenarzyści z pewnością darzą ogromną sympatią Holandię i jej mieszkańców. Holendrzy przedstawieni są jako niezwykle mili i pomocni ludzie. Każda napotkana osoba stara się pomóc bohaterowi granemu przez Toma Hollanda.

Po obejrzeniu tego filmu zaczęłam się zastanawiać, jakie jeszcze amerykańskie filmy, przynajmniej w części, rozgrywają się w Holandii. Okazuje się, że jest to bardzo popularne miejsce dla twórców, ponieważ filmów jest wiele. Wystarczy przypomnieć sobie kilka pochodzących z ostatnich lat.

Te „świeże” to z pewnością „Hitman Bodyguard” („Bodyguard Zawodowiec”) film akcji z 2017 roku w reżyserii Patricka Hughesa. W filmie wystąpili Ryan Reynolds, Samuel L. Jackson, Gary Oldman i Salma Hayek.

W największym skrócie:
Michaela Bryce (Ryan Reynolds) ma za zadanie przetransportowania cennego świadka, który jest również płatnym zabójcą Dariusa Kincaida (Samuel L. Jackson) z Manchesteru do Hagi. W Holandii akcja rozgrywa się nie tylko w Hadze ale i w Amsterdamie. Pamiętam, że gdy kręcono te sceny, mówiono o tym nawet w wiadomościach NOS. Najwięcej emocji wzbudził pościg samochodowo – motorówkowy po amsterdamskich kanałach.
Kolejnym filmem z ostatnich lat, którego akcja w części rozgrywa się w Holandii jest „The Fault in Our Stars” („Gwiazd naszych wina”) z 2014 roku (to już tyle lat minęło?!).

Film jest adaptacją powieści Johna Greena pod tym samym tytułem. Opowieść jest niezwykle smutna. Opowiada historię dwójki młodych osób, Hazel (Shailene Woodley) i Gusa (Ansel Elgort), którzy zakochują się w sobie. Oboje jednak są bardzo chorzy. Każde z nich wie, że ich dni są policzone, żadne nie ma szans nie tylko się zestarzeć, ale nawet dożyć dorosłości. Ich miłość jest ciepła i dobra. Dziewczyna pragnie poznać swojego ulubionego pisarza, który mieszka w Amsterdamie. Gus kontaktuje się z nim i zdobywa zaproszenie na spotkanie. Oboje przylatują do Amsterdamu. W filmie jest scena, w której Gus wyznaje, że podczas ostatnich badań wykryto u niego olbrzymią ilość przerzutów. Mówi o tym, siedząc na ławce przy amsterdamskim kanale. Od tamtego czasu ławka przy Leidsegracht stała się kolejnym punktem turystycznym na mapie młodych osób odwiedzających Amsterdam.

Opisałam zaledwie trzy filmy a jest ich znacznie więcej. Może wrócę do tematu następnym razem? Mogę cofać się i opowiedzieć o „Oceans Twelve” i „Girl with a Pearl Earring”. Albo wspomnieć jeszcze o filmie „Austin Powers in Goldmember”, którego akcja co prawda nie rozgrywa się w Holandii, ale jeden z głównych antagonistów jest Holendrem. W tym wypadku scenarzyści nie byli raczej wielbicielami tego kraju.

Widzimy się za tydzień w Holandii... przy porannej kawie.

Agnieszka



04.08.2019 Niedziela.NL

(as)


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama
Reklama
Najnowsze komentarze
Najnowsze wiadomości
News image

Dzień Dobry z POLKĄ – spotkanie dla mam - Haga - piątek 10 lipca 2026

News image

Ponad połowa Holendrów chce wyższego podatku od dużych spadków. Bogatsi spadkobiercy mają płacić więcej

News image

VVD chce zakazać strażnikom miejskim noszenia symboli religijnych. Koalicja podzielona

News image

Lejda przenosi się do XVII wieku. Rembrandt Days 2026 już w lipcu - Leiden - 11 i 12 lipca 2026

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione

Kat. Transport - busy

więcej na ogłoszenia.niedziela.nl


reklama a
Linki