Brakuje rąk do ratowania życia. Holandia ma lukę 25 tysięcy reanimatorów

Zdrowie i Styl Życia

fot. Lisa-S / Shutetrstock.com / zdj.ecie ilustracyjne

W Holandii wciąż brakuje ochotników, którzy mogliby ruszyć na pomoc, gdy ktoś dostaje nagłego zatrzymania krążenia poza szpitalem. Fundacja Hartstichting alarmuje, że system burgerhulpverleners, czyli wolontariuszy wzywanych do reanimacji w okolicy, nadal nie ma wystarczającego „pokrycia” w każdej dzielnicy.

Problem nie polega na tym, że ludzie nie potrafią. Aż 25 procent mieszkańców ma ważny certyfikat reanimacji. Kłopot w tym, że tylko 5 procent zgłasza się jako wolontariusz. Wielu boi się, że zrobi coś źle, choć często są to obawy na wyrost. W efekcie w krytycznych minutach, gdy liczy się każda sekunda, w wielu miejscach po prostu brakuje osoby, która mogłaby zacząć działać od razu.

A te minuty są bezcenne. Hartstichting podkreśla, że burgerhulpverleners bywają średnio 2,5 minuty szybciej na miejscu niż karetka. To ogromna różnica, bo szybkie rozpoczęcie reanimacji znacząco zwiększa szanse przeżycia przy zatrzymaniu krążenia.

Według fundacji potrzeba jeszcze około 25 tysięcy dodatkowych ochotników, by w każdej okolicy byli dostępni ludzie gotowi do natychmiastowej pomocy. To nie jest historia o heroizmie. To jest historia o tym, że czasem wystarczy odwaga, by nacisnąć „zgłaszam się”, bo to może być ten jeden krok, który komuś uratuje życie.

17.02.2026 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki