Holender, który walczył z ISIS, nie stanie przed sądem

Archiwum '16

fot. Shutterstock

Jitse Akse, były holenderski żołnierz, który przyznał, że jako snajper strzelał w Syrii do bojowników tzw. Państwa Islamskiego (ISIS), nie będzie pociągnięty w Holandii do odpowiedzialności karnej.  

Zgodnie z holenderskim prawem obywatele tego państwa nie mogą na własną rękę aktywnie angażować się w konflikty zbrojne w innych częściach świata, nawet jeśli walczą po „dobrej” stronie. Dlatego kiedy 47-letni Jitse Akse, niegdyś żołnierz służący w holenderskiej armii, opowiedział w wywiadach o tym, że wspólnie z kurdyjskimi bojownikami walczył w Syrii z tzw. Państwem Islamskim, holenderska prokuratura musiała zainteresować się tą sprawą.

Akse początkowo twierdził nawet, że jako snajper zastrzelił wielu „żołnierzy” ISIS. Później wycofał się z tych słów, a po tym, gdy w styczniu tego roku został na kilka dni zatrzymany, odmówił składania zeznań, przypomina portal nos.nl.

Fakt, że walczący z ISIS weteran został aresztowany przez niderlandzką policję, oburzył wielu Holendrów. Skoro holenderski rząd, podobnie jak większość państw cywilizowanego świata, uznaje ISIS za jedno z największych obecnie zagrożeń, to dlaczego ścigamy człowieka, który ryzykując własne życie, zaangażował się w walkę z tą organizacją? – pytało wielu mieszkańców Holandii. Pod internetową petycją w obronie 47-latka podpisało się ponad 65.000 ludzi. „On powinien dostać nagrodę, a nie zostać ukarany”, pisali internauci. 

Za swoje zaangażowanie Akse zapłacił wysoką cenę. Najpierw trafił na kilka dni do holenderskiego więzienia, potem zatrzymano jego paszport, a w dodatku przez cały czas groziła mu sprawa w sądzie. Ponieważ o jego sprawie zrobiło się głośno, Akse zaczął obawiać się o własne życie. Dla wielu mieszkających w Europie radykalnych islamistów, sprzyjających ISIS, był idealnym celem ataku. Akse od wielu miesięcy się ukrywa i nie wiadomo, w której części Holandii obecnie przebywa.

We wtorek 21 czerwca holenderski weteran usłyszał wreszcie dobrą wiadomość. Holenderska prokuratura zdecydowała, że „ze względu na brak dowodów” nie postawi go w stan oskarżenia i nie skieruje sprawy do sądu. Pani adwokat podejrzanego powiedziała, że Akse decyzję tę przyjął oczywiście z radością, choć jednocześnie nie krył zdenerwowania: ponieważ dojście do takiego wniosku zajęło prokuraturze wiele miesięcy, przez cały ten czas Akse musiał żyć w stresie i nie mógł opuszczać Holandii.

-  Prokuratura powinna najpierw gruntowanie zbadać tę sprawę i dopiero później przejść do czynów. W rzeczywistości było odwrotnie: Akse najpierw został aresztowany, a dopiero potem wszczęto w jego sprawie śledztwo – skarżyła się M. Grinwis-Veldman, pani adwokat weterana, cytowana przez nos.nl.


23.06.2016 ŁK Niedziela.NL

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama
Reklama
Najnowsze komentarze
Najnowsze wiadomości
News image

Związki zawodowe dają rządowi ultimatum do 30 maja. Grożą protestami i strajkami

News image

Telefon w ręku i pociąg przed nosem. Młodzi coraz częściej giną na przejazdach kolejowych

News image

Koniec wielomiesięcznych kolejek do psychiatrycznej kliniki dla przestępców. Sprawy sądowe przyspieszą

News image

Prokuratura: atak na biuro D66 to terroryzm. Sprawcy przedłużono areszt

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki