Reklama

Co z tą Holandią?

Holenderskie ciekawostki

fot. Shutterstock

Czyli co każdy polski imigrant powinien wiedzieć o holenderskiej polityce.

Holenderscy posłowie rozpoczęli niedawno długą wakacyjną pauzę. Do 1 września zamiast dyskutować w parlamentarnych ławach, wygrzewać się będą w słońcu, ale czuwają by uratować Holandię przez koronawirusem, Letnia przerwa od polityki to dobry moment, by zadać sobie pytanie co my, Polacy mieszkający w Holandii, powinniśmy wiedzieć o holenderskiej polityce? I do czego wiedza ta nam się przyda?

Jeśli się dłużej nad tym zastanowić, wyda się to absurdalne: zapewne większość z nas potrafiłaby godzinami mówić o tym, „co dzieje się w Platformie”, „co powiedział Kaczyński” albo „co planuje nowo wybrany prezydent Duda”, ale już na pytanie o to, kto jest premierem Holandii, które partie tu rządzą i jaki jest z grubsza program obecnego gabinetu, tylko część z nas potrafiłaby odpowiedzieć.

Po co nam to wiedzieć?

W przypadku imigrantów, przyjeżdżających do Holandii do pracy na kilka tygodni lub miesięcy i następnie wracających do Polski, gdzie mieszka rodzina i czeka dom, jest to zrozumiałe. Są ważniejsze sprawy na głowie, praca ciężka, czasu mało, a znajomość języka – bramy do zrozumienia kraju – słaba. Po co się uczyć niderlandzkiego, skoro nie planuje się tu zostać na stałe, a w pracy starcza podstawowa znajomość angielskiego czy niemieckiego?

Również w przypadku osób, które przeprowadziły się do Holandii albo przeprowadzkę planują, wiedza na temat niderlandzkiej polityki często jest niewielka. Bariera językowa jest główną przeszkodą, ale i Polacy przyzwoicie znający niderlandzki i na stałe mieszkający w Holandii nierzadko chętniej czytają na onet.pl o Tusku, Kaczyńskim niż na nu.nl o Rutte, Pechtoldzie czy Samsomie.

W jakimś sensie to zrozumiałe: kto spędził w Polsce kilka dekad i dopiero od niedawna mieszka w Holandii ten ma naturalną skłonność do obserwowania tego, co się dzieje w ojczyźnie – również w polityce. Ale warto sobie uświadomić, że pracując w Holandii to tutaj płacimy podatki, a jeśli mieszkamy tu na stałe, to korzystamy z tutejszej opieki zdrowia, dostawać będziemy holenderskie emerytury, a nasze dzieci pójdą lub już chodzą do holenderskich szkół. A na to, jak funkcjonuje i ile kosztuje holenderska służba zdrowia, edukacja czy policja wpływ mają holenderscy politycy. Także wysokość płacy minimalnej, stawki podatkowe, dostępność mieszkań socjalnych, jakość transportu publicznego, kwestia podwójnego obywatelstwa – to wszystko są „kwestie polityczne”, bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie.

Dlatego warto wiedzieć o holenderskiej polityce jak najwięcej. Zarówno o tym, jak zorganizowany jest holenderski system polityczny, jak i o tym, co aktualnie niderlandzcy politycy wymyślili i jakie są ich plany. W ostateczności chodzi tu o nasze pieniądze, nasze zdrowie i przyszłość naszych dzieci.

Na politykę można się obrażać, można jej nie lubić i można ją negować, ale uciec się od niej nie da. Dlatego czas wakacyjnej przerwy, kiedy życie polityczne w Holandii na moment się uspokaja, to idealny moment, by przyjrzeć się holenderskiej polityce i spróbować ją zrozumieć.

Oto nasz wakacyjny „polityczny” raport, czyli Wszystko To, Co Powinieneś Wiedzieć O Holenderskiej Polityce, A Czego Być Może Jeszcze Nie Wiesz. Żeby czytało się lepiej robimy go w formie pytanie-odpowiedź i zaprezentujemy go w kilku częściach.

Zaczynamy!

Kto tą Holandią właściwie rządzi?

Oficjalnie Holandia to „Królestwo Niderlandów” z królem lub królową jako głową państwa oraz terytorium nie ograniczającym się jedynie do europejskiej części, ale obejmującym także kilka karaibskich wysepek. To pozostałość po kolonialnej przeszłości Holandii, ale mieszkańcy zamorskiej części królestwa stanowią jedynie 2 procent wszystkich mieszkańców Królestwa Niderlandów.

Od 30 kwietnia 2013 roku królem jest Wilhelm-Aleksander, który na tronie zastąpił matkę, Beatrycze (Beatrix). Beatrycze po 23 latach bycia królową została znowu jedynie księżniczką.  Król nie ma w Holandii dużej realnej władzy i pełni funkcję raczej ceremonialną. Choć trzeba przyznać, że szczególnie w okresie po wyborach, kiedy rozpoczyna się formowanie nowego rządu, w przypadku niejasnego wyniku wyborów monarcha może odegrać istotną polityczną rolę. Pod tym względem król Holandii ma większe znaczenie niż na przykład królowa Anglii. Ale nawet tą niewielką władzę w ostatnich latach ograniczono i jeśli ta tendencja się utrzyma za kilka lat król Wilhelm-Aleksander pełnić będzie już całkowicie ceremonialną rolę (co mu, jak przyznał w wywiadzie, nie przeszkadza).

Holandia jest oficjalnie monarchią parlamentarną i to właśnie parlament oraz cieszący się jego poparciem rząd sprawują realną władzę. Na czele rządu stoi premier i to w jego rękach spoczywa w Holandii największa władza.

Kto jest prezydentem Holandii?

Nikt. Holandia nie ma prezydenta. Głową państwa jest król, a na czele rządu stoi premier.

Kto jest premierem Holandii?

Mark Rutte. 46-letni lider liberalnej partii VVD jest premierem Holandii od października 2010 roku. Jego pierwszy rząd, koalicja VVD i chadeków z CDA, wspierana przez antyislamskiego i  antyimigracyjnego populistę Wildersa (PVV), upadł w kwietniu 2012 roku. W przedterminowych wyborach partia Ruttego znów uzyskała najwięcej mandatów. Lider VVD utworzył swój drugi rząd, tym razem w koalicji z lewicową Partią Pracy PvdA.

Jak widać Rutte to bardzo elastyczny polityk: najpierw przez dwa lata stał na czele jednego z najbardziej prawicowych rządów w historii Holandii, by od listopada 2012 roku być szefem gabinetu liberalno-lewicowego.

Czy Holendrzy mają Sejm i Senat?

Mają, choć używa się innej nazwy. W Holandii niższa izba parlamentu, czyli odpowiednik polskiego sejmu, nazywa się Tweede Kamer. Czyli po prostu Druga Izba. W przypadku senatu stosuje się dwie nazwy: Eerste Kamer (Pierwsza Izba) oraz Senaat. Na określenie „pierwsza” i „druga” izba trzeba uważać, gdyż mogą wywrzeć mylne wrażenie. Tak naprawdę druga izba jest o wiele ważniejsza niż pierwsza i to tam toczą się najważniejsze polityczne boje. Podobnie jest w Polsce, gdzie sejm to oficjalnie „niższa” izba, a senat „wyższa”, ale to Sejm ma większe polityczne znaczenie.

Czy holenderski Sejm tak jak polski liczy aż 460 posłów?

Nie, holenderski sejm (czyli Tweede Kamer) jest dużo mniejszy niż w Polsce. Tweede Kamer liczy 150 posłów (kamerleden). Niderlandzka izba niższa jest ponad trzy razy mniej liczna niż polski sejm. Z drugiej strony należy pamiętać o tym, że w Holandii mieszka mniej ludzi niż w Polsce. Holandia liczy około 16,7 mln mieszkańców, a Polska 38,4 mln. Oznacza to, że w Polsce jeden poseł przypada na ok. 83,500 mieszkańców, a w Holandii na 111,300.

Po co Holendrom senat?

Niderlandzki senat ma niewielkie uprawnienia i teoretycznie ograniczyć się powinien do kontrolowania tego, czy przyjęte przez Tweede Kamer (holenderski sejm) ustawy są w zgodzie z pozostałymi aktami prawa. Ostatnio senat zaczął bardziej mieszać się do bieżącej polityki – a to dlatego, że obecny rząd ma większość w sejmie (Tweede Kamer), ale nie ma jej w senacie (Eerste Kamer). Dzięki temu opozycja może w senacie blokować rządowe inicjatywy. Senatorowie opozycji odkryli nagle, jak wiele od nich zależy – i z władzy tej coraz sprytniej korzystają.

Ilu senatorów jest w Holandii?

Holenderski senat jest mniejszy niż polski. Nad Wisłą mamy 100 senatorów, w Holandii – 75. Inaczej niż w Polsce senatorowie nie są w Holandii wybierani w wyborach bezpośrednich przez obywateli. Holenderskich senatorów wybierają członkowie Stanów Prowincjalnych (w pewnym sensie odpowiednik polskich sejmików wojewódzkich). W dodatku praca senatora to w Holandii zajęcie jedynie na część etatu. Senat obraduje jedynie raz w tygodniu (we wtorki), a przez resztę tygodnia senatorowie mogą wykonywać inne prace. Czasami prowadzi to do podejrzeń o konflikt interesów.

Jak Holendrzy wybierają swoich posłów?

W Holandii wybory parlamentarne odbywają się (teoretycznie) co cztery lata. Teoretycznie, gdyż ostatnie cztery rządy upadły przed zakończeniem czteroletniej kadencji i potrzebne były przedterminowe wybory. Ostatnie wybory były wiosną 2017 roku, poprzednie odbywały się w 2012, 2010, 2006, 2003 i 2002 roku. Jeśli obecnemu rządowi uda się dotrwać do końca kadencji kolejne wybory odbędą się w 2021 roku.

Posłów wybiera się w powszechnym głosowaniu. Do głosowania uprawnieni są wszyscy ci, którzy posiadają holenderskie obywatelstwo i mają co najmniej 18 lat. Zatem nawet jeśli mieszkasz w Holandii od lat, ale nie masz holenderskiego obywatelstwa, to nie możesz brać udziału w wyborach do holenderskiego sejmu (Tweede Kamerverkiezingen).

W wyborach parlamentarnych wybiera się jedynie posłów (członków drugiej izby, Tweede Kamer). Senatorowie, tak jak już wspomnieliśmy, wybierani są nie przez obywateli, ale przez członków Stanów Prowincjalnych. Członków Stanów Prowincjonalnych wybiera się w powszechnych wyborach bezpośrednich.

Jak się dostać do holenderskiego sejmu (Tweede Kamer)?

W pewnym sensie: dużo łatwiej niż w Polsce. Szczególnie jeśli kandyduje się z list małej czy nowej partii. W polskich wyborach parlamentarnych obowiązuje próg wyborczy na poziomie 5 %. Czyli jeśli partia uzyska w wyborach jedynie 4,99 % głosów to żaden z jej kandydatów nie wejdzie do sejmu. Mimo że zagłosował na tę partię prawie co dwudziesty głosujący i, gdyby liczyć proporcjonalnie, powinna ona dostać około 460/20= 23 mandatów. Ale dostanie 0 mandatów – bo nie przekroczyła progu wyborczego.

Zasada progu wyborczego, najczęściej na poziomie 3-6 %, to dosyć powszechne zjawisko we większości europejskich demokracji, np. w Polsce czy w Niemczech. Ale nie w Holandii. Niderlandzki system jest całkowicie proporcjonalny. Jeśli dana partia zdobędzie wystarczająco dużo głosów, by uzyskać choćby jeden mandat w Tweede Kamer mandat ten uzyskuje. Ponieważ mandatów jest 150, oznacza to, że aby wejść do holenderskiego sejmu (z jednym mandatem) wystarczy, że dana partia uzyska ok. 0,67 % głosów!

Jak to możliwe, że w holenderskim sejmie zasiadają przedstawiciele np. Partii na rzecz Zwierząt?

Wszystko dzięki wspomnianemu brakowi progu wyborczego. W holenderskim sejmie, mimo że pod względem liczby posłów jest dużo mniej liczny niż polski, zasiadają dzięki temu przedstawiciele o wiele większej liczby partii niż w Polsce.

Spójrzmy na wyniki ostatnich wyborów. W polskich wyborach parlamentarnych z 2011 r. 460 mandatów poselskich podzielili pomiędzy sobą przedstawiciele pięciu partii – PO, PiS, Ruchu Palikota, PSL i SLD (plus 1 mandat dla Mniejszości Niemieckiej) – zaś w holenderskich wyborach z 2012 roku 150 mandatów podzielono pomiędzy przedstawicieli aż… 11 partii. Mimo że holenderski Sejm jest ponad trzy razy mniej liczny niż polski, reprezentowanych jest w nim dwa razy więcej partii niż w polskim!

W efekcie holenderski Tweede Kamer jest bardzo rozdrobniony i nie brakuje w nim dosyć egzotycznych ugrupowań. Znajdziemy w nim i przedstawicieli jedynej na świecie partii na rzecz zwierząt z reprezentacją parlamentarną (Partij voor de Dieren, 2 mandaty), jak i posłów radykalnej protestanckiej partii, odmawiającej kobietom prawa do sprawowania urzędów publicznych (SGP, 3 mandaty).

Rozdrobnienie holenderskiego parlamentu przekłada się na to, że w Holandii jeszcze nigdy żadna partia nie osiągnęła większości pozwalającej na samodzielne rządzenie. Holandią zawsze rządzą koalicje i bywa, że są to koalicje cztero- czy nawet pięciopartyjne.

***

Posłowie których partii zasiadają w holenderskim parlamencie? Czy jako Polak mogę brać udział w wyborach do rad gmin? Ile zarabiają holenderscy politycy? Co planuje obecny rząd? Którzy ministrowie mają największy wpływ na los imigrantów i jakie są ich plany wobec Polaków?

Odpowiedzi na te i wiele innych pytań związanych z holenderską polityką szukaj w kolejnych artykułach Niedziela.NL. Nawet jeśli za polityką nie przepadasz, pamiętaj: polityka decyduje o wielu aspektach Twojego życia. Więc warto o niej wiedzieć jak najwięcej.


22.07.2013 Łukasz Koterba Niedziela.NL, aktualizacja 07.08.2020


Komentarze 

 
0 #14 Katarzyna 2015-06-15 16:39
Bardzo ciekawy tekst. Czekam na kolejne.
Cytować
 
 
+1 #13 diono 2014-01-01 21:54
Nie tylko Polacy ale takze imigranci z innych krai powinni interesowac sie polityka kraju w ktorym mieszkaja.Kazdy obcokrajowiec ma satelite i oglada programy swojego kraju lacznie z pogoda,polityka po co?Mam prace,zarabiam tyle ze jakos zyje.Przewaznie nikt z tych ludzi nie chce wiedziec co jego czeka nastepnego dnia.Niewielu obcokrajwcow sie integruje mieszkajac w Holandi zyja zyciem swojego kraju,nie ucza sie jezyka,wiec nie interesuje ich polityka kraju w ktorym mieszkaja.Bez znajomosci holenderskiego i tak nic nie zrozumieja co dzieje sie w tym kraju.
Cytować
 
 
-4 #12 zaq 2013-08-28 08:03
no z tymi islamistami slyszalem. moze jakis holokaust zrobic, abo humanitarnie zabrac im prawa wyborcze. ludzie co powinni byc niewolnikami u wladzy? ;(
Cytować
 
 
+1 #11 wyborca 2013-08-27 08:44
Jestem zainteresowany flaszką wyborowej.Dziekuje za podanie atrakcyjnej ceny.Teraz po bigosie przyszedł czas na wódke.Spece od reklamy wiedzą jak działać.Przynajmniej na mnie.Za co głęboko jestem wdzięczny.
Cytować
 
 
+3 #10 IamPL 2013-08-16 23:45
a co wy mi tutaj mydlicie oczy .... wiadomo ze trzeba sie interesowac wkoncu oni sa dla nas .... minister to inaczej sluga wiec .... a tak wogole to nie wiem czy panstwo wiecie ale jesli chodzi o przyszlosc to za jakies 10-20 lat bedzie islam rzadzil w calej europie a to nam sie juz nie spodoba .. przyklad w angli .... przymusowe nauki o tej sektycznej religi w szkolach i programyw tv kiedy sie modlic .. dalej dania, szwecja NIEMCY sami to widza bo znam kilku i sa przerazeni ... w NL tego moze bardzo nie widac bo oni sa otwarci a my polacy zapracowani i mamy swoje hermetyczne czasem zycie ale wiem co mowie, spojrzcie na egipt , Ludzie patrioci sie nie poddali islamizacji i oni z wojskiem wygrali przynajmniej narazie a teraz nagle HUSAJN ze oni nie umieja przyjac DEMONkracj .Dobrze ze w polsce nie ma narazie takich problemow bo jestesmy wlasnie hermetyczni od reszty syfu i BOG zaplac za to.
Cytować
 
 
+9 #9 Ewula 2013-08-11 08:14
Dziekuje za informacje i czekam na ciag dalszy! Swietny artykul.
Cytować
 
 
-1 #8 piotr 2013-07-25 16:44
Kiedyś jeden proboszcz powiedział mi ,że ludzie tłusza za dobrze mają wystarczyła kiedyś strawa z kaszy skwarek,ludzie pracowali po 18 godzin i było im dobrze.Więc według niego w du ie sie przewraca ,ziemia jest dla panów nie dla gminu,wracają czasy parobków,więć narodzie spuście łby i dziekujcie im,nie podnoście głów
Cytować
 
 
+3 #7 etno 2013-07-25 14:46
Cytuję piotr:
To jest prawda cały swiat żyje w długach,Tylko zapraszam do zajrzenia troche do historii nie po to by się jej uczyć,ale po to by wyciągnąć wnioski,Od wprowadzenia tak zwanego Liberum Wetto ,kraj popadał w nędze ,byle szlachciuna powiedział nie pozwalam,koniec tematu było bo dostał kase sprzedawał polske,sam nie chciał nic robić by było lepiej w kraju,porównajcie życie normalnych ludzi nawet tu,ich standart,nawet turcy marokanie mają tu lepsze warunki mieszkalne i bytowe niż polak.Polacy sami doprowadzili kraj do ruiny ,nie komuna,bo kiedyś jej nie było,tylko to ze zawsze garstka żlodziei rządzi tym krajem,Ludzią tym co odbudowali ten kraj po wojnie należy się pokłon to byli prawdziwi herosi tak zrujnowany kraj postawic na nogi,Zwykli szaszy ludzie,Ale ci wstydu nie mają by to zniszczyć,zamiast gospodarke ruszać postawili pomniki,by ciemny naród sie płaszczył przed nimi za to

Pozostaly w Polsce po wojnie rozne narodowosci,oni maja glos i wplyw na wladze
Cytować
 
 
+4 #6 piotr 2013-07-25 07:35
To jest prawda cały swiat żyje w długach,Tylko zapraszam do zajrzenia troche do historii nie po to by się jej uczyć,ale po to by wyciągnąć wnioski,Od wprowadzenia tak zwanego Liberum Wetto ,kraj popadał w nędze ,byle szlachciuna powiedział nie pozwalam,koniec tematu było bo dostał kase sprzedawał polske,sam nie chciał nic robić by było lepiej w kraju,porównajcie życie normalnych ludzi nawet tu,ich standart,nawet turcy marokanie mają tu lepsze warunki mieszkalne i bytowe niż polak.Polacy sami doprowadzili kraj do ruiny ,nie komuna,bo kiedyś jej nie było,tylko to ze zawsze garstka żlodziei rządzi tym krajem,Ludzią tym co odbudowali ten kraj po wojnie należy się pokłon to byli prawdziwi herosi tak zrujnowany kraj postawic na nogi,Zwykli szaszy ludzie,Ale ci wstydu nie mają by to zniszczyć,zamiast gospodarke ruszać postawili pomniki,by ciemny naród sie płaszczył przed nimi za to
Cytować
 
 
+5 #5 Artur 2013-07-24 10:24
Dług sam w sobie nie byłby problemem, bo wiele państw o podobnym potencjale jak Polska, ma większe długi, a mimo to prosperują znacznie lepiej.
Chodzi tu potencjał gospodarczy, to znaczy możliwości wygenerowania PKB. Ale jeżeli nasz rząd i Unia Europejska dusi polskich przedsiębiorców jak tylko może, a gospodarka hamuje zamiast przyspieszac, to rzeczywiście dług staje sie sporym problemem.
Cytować
 
 
0 #4 piotr 2013-07-24 07:20
jak bedzie jeszcze co odzyskać?Trzeba jeszcze długi zaciągnięte oddać,a kto z młodych będzie oddawał?i z czego jak tam już nic niema,Przekonają ludzi by za miske zupy robili ?Jeżeli młody nauczony jest od najmłodszych lat oszustw i kanciarstw ,to będzie inny?Ci obecni też byli młodzi,zaufali im też ludzie.Przestancie mieć złudzenia.Nikt z nimi nie bedzie poważnie rozmawiał,co im zaoferują?a długi trzeba będzie oddać,Trzeba było po obaleniu komuny zacisnąc pasa,oddać długi i iść do przodu tylko rząd powinien brać w tym udział ,sami dorwali się zaczeli sprzedawać,kraj by mieć dla siebie kase.Ale poczekajmy jeszcze 10 lat.Zobaczymy od czego ci młodzi zaczną
Cytować
 
 
+3 #3 Artur 2013-07-23 09:20
Rewelacja artykuł, czekam na następne. Od razu w moich oczach wzrasta profesjonalizm portalu.
Odnosząc sie do poprzednich wypowiedzi, niestety w Polsce wprowadzono patową sytuacje "narzekania". Tak prowadzona była polityka przez ostatnie lata, że mamy wyłącznie licytacje, którzy politycy są gorsi, nie dostąjąc jakiejś konstruktywnej alternatywy.
Na szczęście powoli wkracza młode pokolenie, inteligentnych, nie skarzonych układami z okrągłego stołu ludzi. Odzyskać Polske!
Cytować
 
 
0 #2 piotr 2013-07-23 07:52
A co.Polacy nie wiedzą jakie mają prawa w swoim kraju?Co z tego wynika,z ich wiedzy?Żeby być dobrym Polakiem trzeba mieć tytuł przed nazwiskiem,studiuje się po to by mieć prawo do nierobienia nic i życia na cudzy koszt.Polak lubi być poniżany,nieważne dla niby polityków że ma wiedze na temat tej swojej profeskji która wykonuje i robi to dobrze,ale nie ma wiedzy jak to robić by okradać innych tych szarych ludzi którzy uczciwie pracują by godnie życ,Co to za prawo,że uczciwie pracujący człowiek ma tylko odpadki co spadna ze stołu tym kombinatorom.Niech polacy wyciągną nauke ze staryc czasów króre doprowadzili ten kraj do ruiny,to nie tylko komuna,ale do rozbiorów kto doprowadził kraj,Tacy własnie politycy jak teraz są,Polacy muszą uwierzyć w siebie i wyrwać te chwasty
Cytować
 
 
+7 #1 piotr 2013-07-22 23:52
Od polityki się nie ucieknie.Ale można zrezygnować,z takich polityków którzy sa przestępcami.gospodarczymi.Nic im nie można udowodnić bo tworzą tak ustawy,które pozwalają na takie praktyki.Mają czyste ręce,nawet ci co łamią prawo są nietykalni bo ustawy sa tak spreparowane,że nie można urzednika pociagnąc do odpowiedzialności,choć reprezentuje on interesy państwa.w Polsce każdy ma swoje prawo ,celnicy swoje sanepid swoje prokuratura swoje
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież