Reklama

Życie w Holandii

fot. Shutterstock

Jedzenie słodkich smażonych smakołyków jest integralną częścią obchodów nowego roku w Holandii, a o północy tłustym słodkością towarzyszy również kieliszek szampana.

'Oliebollen' to kule wykonane jedynie z mąki, jaj, drożdży i mleka smażone w gorącym oleju, które najlepiej wyobrazić sobie jako mieszanka polskich pączków i racuchów. Czasami zamiast drożdży, do ich wykonania stosuje się również piwo, a rodzynki, kandyzowane skórki owocowe i jabłka są opcjonalnym dodatkiem oliebollen. 'Appelbeignet' to natomiast okrągłe plasterki jabłka zanurzone w słodkim cieście, smażone w głębokim tłuszczu, a następnie podawane z cynamonem i cukrem.

Choć niektórzy starają się samodzielnie usmażyć 'oliebollen' i 'appelbeignet' przy użyciu starych rodzinnych receptur, większość osób kupuje tradycyjne przysmaki na lokalnych straganach.

Holenderska gazeta Algemeen Dagblad organizuje również coroczny konkurs 'oliebollen', w którym anonimowi reprezentanci sprawdzają jakość sprzedawanych w całej Holandii produktów. Powstająca w ten sposób lista z wynikami staje się zawsze niezwykle popularna, a zwycięskie stragany mogą spodziewać się długiej kolejki w ostatnich dniach roku. Zakładem, który aż 8 razy został okrzyknięty zwycięzcą konkursu na najlepsze oliebollen jest piekarnia Richarda Vissera z Rotterdamu, który jednak nie chce zdradzić sekretnego przepisu na najlepsze noworoczne przysmaki. W tym roku konkurs wygrał Meesterbakker Voskamp na Nieuwstraat 183 w Spijkenisse.



31.12.2015 Niedziela.NL

(mś)


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież