„Polacy wyzyskiwani w Holandii”, opisuje dziennik „NRC”

Temat Dnia

fot. Shutterstock

Zbyt wysokie opłaty za zakwaterowanie, fatalne warunki mieszkaniowe, wielogodzinna praca sześć czy siedem dni w tygodni, system „kar” za rzekome przewinienia (brudna kuchnia, wizyta znajomego itp.), za niskie płace, niepłacenie za nadgodziny, groźby i zastraszanie… Polacy, pracujący w Holandii, często padają ofiarą wyzysku, a władze przymykają na to oko, opisuje dziennik „NRC”. - Holandia za mało robi dla polskich pracowników – potwierdza ambasador RP w Hadze. Czy publikacja „NRC” coś zmieni?

Wielu Polaków, pracujących w Holandii, zapewne doświadczyło tego na własnej skórze lub słyszało o takich sytuacjach od znajomych: agencje pracy potrącające z wypłat „kary” za np. włączenie grzejnika czy rzekomo brudną łazienkę, naruszające prywatność niezapowiedziane kontrole w miejscu zakwaterowania, niezapłacone nadgodziny, potrącenia z wypłaty za nie wiadomo co, kwaterowanie kilkunastu osób w ciasnym mieszkaniu z grzybem na ścianie i stanowczo za wysokie opłaty za życie w tak kiepskich warunkach. Wpływowy niderlandzki dziennik „NRC Handelsblad” opublikował w weekendowym wydaniu długi reportaż o tym, jak niektóre agencje pracy i niektórzy pracodawcy wyzyskują w Holandii polskich pracowników.


Sprawa znana, działań brak

Autorzy tekstu, Frederiek Weeda i Jeroen Wester, przyjrzeli się sytuacji imigrantów pracujących w Westland. W tej gminie niedaleko Hagi znajduje się wiele szklarni, w których pracują tysiące Polaków. Z szacunków lokalnych władz, o których pisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku (więcej: Polacy w Westland. „Powstaną tysiące nowych miejsc noclegowych”)  wynikało, że mieszka tu ok. 4,5 tys. zagranicznych pracowników.

Oprócz tego codziennie do pracy w tej gminie przyjeżdża około 8 tys. obcokrajowców, mieszkających w okolicy. Największą grupą (70%) obcokrajowców pracujących na terenie Westland są Polacy, informował w 2018 r. portal gfactueel.nl.

Dziennikarze „NRC”, pracując nad tą publikacją, porozmawiali z kilkunastoma imigrantami, a także z urzędnikami, samorządowcami, związkowcami, pracodawcami, właścicielami agencji pracy, przedstawicielami inspekcji pracy, itp.

Bez imigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej niderlandzki sektor ogrodniczy i rolniczy, przynoszący co roku niderlandzkim przedsiębiorcom miliardy euro dochodów, nie dałby sobie rady, podkreślają eksperci. Imigranci nie zawsze mogą jednak liczyć na wdzięczność; wręcz przeciwnie, często są narażeni na wyzysk.

I wiadomo o tym od dawna. „Migranci dostają zbyt niskie płace od pracodawców, a nieuczciwi pośrednicy każą im płacić za dużo za kiepskie zakwaterowanie”, dziennik „NRC” cytuje fragment raportu, sporządzonego na zlecenie parlamentu już w 2011 roku. Władze Holandii wiedzą od dawna, że na tym polu źle się dzieje, ale mijają lata i niewiele się zmienia, można wyciągnąć smutny wniosek.  


Współczesne niewolnictwo?

„Standard życia imigrantów jest dużo niższy niż holenderska średnia, a przede wszystkim: nie mają oni wolności. Zaraz po przyjeździe słyszą, gdzie będą mieszkać, z kim oraz gdzie będą pracować. Wielu dowiaduje się dopiero po południu, gdzie zacznie pracę kolejnego dnia, często o piątej czy szóstej rano”, opisują Weeda i Wester.

„Kto protestuje przeciwko zbyt długim godzinom pracy lub złym warunkom mieszkaniowym, ryzykuje utratę zatrudnienia lub dachu nad głową. Czasami ze względu na opłaty za zakwaterowanie pracownicy mają dług u szefa. Według niektórych ekspertów można mówić tu o współczesnym niewolnictwie”, czytamy w „NRC”.  

Dla niektórych agencji pośrednictwa imigranci to „dojne krowy”, opisują dziennikarze. „Na wszystkim się zarabia: na ich pracy w szklarni, na ich mieszkaniu i na ich zachowaniu. Za każde złamanie regulaminu grożą kary: źle posprzątane mieszkanie, zgubiony klucz, plamy na materacu, włosy w kabinie prysznicowej, odwiedziny znajomych”, czytamy. Potrącanie z wypłat „kar” jest co prawda niezgodne z holenderskimi przepisami, ale kto by się tym przejmował…  


3,2 tys. euro miesięcznie za mieszkanie

Na zakwaterowaniu niektóre agencje zarabiają krocie. „NRC” opisuje mieszkanie, w którym przebywają pracownicy agencji Voorneputten. Osiem osób, każda płaci po 100 euro tygodniowo. Do kasy biura spływa więc 3,2 tys. euro miesięcznie. Z kolei za 20 metrów kwadratowych w hotelu robotniczym tej agencji w Hadze (Mixx Inn.) polska para płaci prawie 1000 euro miesięcznie. Poza tym lokatorzy liczyć się muszą z ograniczaniem prywatności (niezapowiedziane kontrole) i nakładaniem kar.

Także agencja Axidus, kwaterująca pracowników m.in. w bloku we Vlaardingen, nakłada tego rodzaju kary, informuje „NRC”. Warto przypomnieć, że o agencji tej było głośno w mediach już w ubiegłym roku, gdy w sieci pojawiło się nagranie, na którym widać polskich pracowników nocujących na paletach w magazynie…

- Materacyki, paleciki, normalnie warunki pierwsza klasa. Jak w Marriotcie. Chłopaki po nocce sobie śpią. Tutaj palety, wózeczki, normalnie magazyn. Gorzej niż bydło. To są warunki mieszkalne? – mówił autor nagrania, oprowadzając po magazynie służącym za miejsce noclegowe. Pisaliśmy o tym na naszych łamach:
Polscy pracownicy nocowali na paletach w magazynie. „Gorzej niż bydło” [filmik]

W reakcji na ten skandal Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, zwróciła się do Głównego Inspektora Pracy (GIP) o pilne podjęcie kontroli w polskim oddziale Axidus, o czym także pisaliśmy: Fatalne warunki noclegowe polskich pracowników. Polskie ministerstwo zapowiada kontrolę

Według „NRC” imigranci pracujący dla Axidus i Voorneputten narzekają też na opóźnienia wypłat oraz to, że płaci im się mniej niż im obiecano. Autorzy tekstu jednocześnie podkreślają, że są też dobre agencje pracy, z zadowolonymi pracownikami.  

Właściciele biur Axidus i Voorneputten zapytani przez „NRC” zaprzeczyli, by ich firmy nakładały kary na lokatorów/pracowników oraz przeprowadzały niezapowiedziane kontrole w mieszkaniach. Według Rayifa Ayyildiza, urodzonego w Turcji właściciela Voorneputten, możliwe jest jednak, że któryś z jego podwładnych „pomylił się”. – Jeśli się dowiem, że takie coś miało miejsce, to odpowiedzialny za to oddział firmy będzie miał problem – „NRC” cytuje słowa przedsiębiorcy.  

VoornePutten Packing przegrywa sprawę sądową

Brak kontroli

Inną kontrowersyjną kwestią jest ubezpieczenie zdrowotne. Agencje pracy często zawierają z ubezpieczycielami zbiorowe umowy dla pracowników. Dzięki temu miesięczna stawka jest niższa, ale część zaoszczędzonej w ten sposób kwoty inkasują same agencje. Według „NRC” niektóre biura pośrednictwa często nawet nie wręczają pracownikom kart ubezpieczenia zdrowotnego, za które ci płacą. To niezgodne z przepisami, a w dodatku bez karty pracownik nie ma dostępu do bezpłatnej służby zdrowia – choć składkę mu się potrąca…  

Biura pracy, podejrzewane o wyzysk imigrantów, często posiadają różnorakie certyfikaty „jakości”, co pokazuje, że niewiele trzeba zrobić, by je uzyskać, a w rzeczywistości prawie w ogóle się nie kontroluje, czy dana agencja spełnia standardy. Z kolei lokalne władze, pytane o to, dlaczego nie sprawdzają warunków mieszkaniowych zagranicznych pracowników, zasłaniają się tym, że najpierw musi wpłynąć do nich skarga. Sami imigranci często boją się skarżyć (bo wiedzą, że może się to skończyć utratą pracy i dachu nad głową) lub nie znają swoich praw.

Wiele biur pośrednictwa nagina też przepisy dotyczące czasowych umów o pracę, tak by imigranci – często będący w Holandii od lat – nadal pracowali na najgorszych warunkach. W tym kontekście przypomnieć trzeba zjawisko tzw. „przymusowego bezrobocia”. Niektóre agencje pracy po zakończeniu pierwszej fazy kontraktu nie przedłużają umowy z pracownikiem czasowym, bo musiałyby mu zaoferować lepsze warunki. I pracownik słyszy: teraz cię nie chcemy, ale po na przykład pół roku znów możesz dla nas pracować. Dzięki temu ludzie, którzy pracują w Holandii od lat, traktowani są wciąż jak pracownicy tymczasowi.

Szczegółowo proceder ten opisaliśmy tutaj: Polacy w Holandii na przymusowym bezrobociu. „Skandal i wyzysk!”


Ambasador RP: Holandia za mało robi dla polskich pracowników

W końcu… Tak na publikację reportażu zareagował Marcin Czepelak, ambasador RP w Hadze. – Myślałem już, że nikogo to w Holandii nie interesuje – powiedział dyplomata, cytowany przez „NRC”. Czepelak, który ambasadorem jest od 1,5 roku, już trzykrotnie zwracał się do ministra spraw społecznych Woutera Koolmeesa w związku z trudną sytuacją polskich pracowników w Holandii. Niewiele to dało. Tytuł wywiadu jest wymowny: „Holandia za mało robi dla polskich pracowników”.

Według Czepelaka holenderskie instytucje nie czują się odpowiedzialne za los zagranicznych pracowników i za rzadko dochodzi do kontroli. – Tu chodzi o dobrą koordynację: władz lokalnych, ministerstwa, Inspekcji Pracy. Wystarczy pójść do tych firm i nałożyć kary! To byłby jasny sygnał – powiedział ambasador. - Wiemy, że holenderskie ministerstwo spraw społecznych zdaje sobie sprawę, jak wygląda sytuacja, ale przymyka na to oko – dodała konsul generalna Renata Kowalska.

Według ambasadora umowy, podpisywane przez zagranicznych pracowników tymczasowych w Holandii, wpływają na ich słabą pozycję. – Ludzie ci mają umowy cywilne z pracodawcą/agencją pracy. Są towarem. Nie jest moją rolą mówić Holandii, jak powinna zorganizować swoją gospodarkę, ale można się chyba domagać godnego traktowania imigrantów zarobkowych oraz przyzwoitych zapisów w umowach o pracę – „NRC” cytuje ambasadora Czepelaka.


Wyłudzanie zasiłków? Ważny kontekst

Dyplomata odniósł się też do kwestii rzekomego „wyłudzania zasiłków dla bezrobotnych WW” przez obcokrajowców, np. Polaków. Od kilku miesięcy w Holandii wiele się o tym mówi, a program telewizyjny „Nieuwsuur” wyemitował na ten temat kilka dłuższych reportaży. O oskarżeniach formułowanych przez „Nieuwsuur” pisaliśmy wcześniej: Holenderska telewizja: Wielu Polaków wyłudza w Holandii zasiłki dla bezrobotnych.

Ostatnio „Nieuwsuur” zajął się kwestią przenoszenia zasiłków WW do Polski. Według autorów materiału „tysiące polskich imigrantów zarobkowych wykorzystuje europejskie przepisy”, dzięki którym wracają czasowo do Polski, zachowując prawo do holenderskiego zasiłku dla bezrobotnych WW. Również o tych doniesieniach „Nieuwsuur” informowaliśmy: Hol. telewizja: Wielu Polaków eksportuje holenderskie zasiłki do ojczyzny

To właśnie o rzekomych wyłudzeniach zasiłków WW wszyscy chcą teraz z nim rozmawiać, przyznał ambasador. Trzeba jednak poznać szerszy kontekst. Wielu polskich pracowników po pół roku jest przecież zwalnianych (wspomniane przymusowe bezrobocie). W dodatku Polaków, którzy dopuszczają sią wyłudzeń, jest niewielu. – Żeby wyłudzić zasiłek trzeba znać przepisy, znać język, mieć konto bankowe. A tego wielu [polskich pracowników w Holandii] nie ma – tłumaczy ambasador na łamach „NRC”.


Kto tu na kim nieuczciwie zarabia?

Przyjeżdżają, pracują, wyjeżdżają – i wszyscy zadowoleni. No chyba, że zabiorą ze sobą zasiłek dla bezrobotnych. To, że ta grupa ze wszystkich stron jest wyzyskiwana, nie wydaje się już wielkim problemem”, tak dziennik „NRC” podsumował beznadziejną sytuację wielu polskich imigrantów w Holandii.

W mocnym komentarzu, wyrażającym stanowisko redakcji, opublikowanym we wtorek, czytamy m.in. o „(…) młodych zagranicznych pracownikach, nieznających języka i kraju, bezlitośnie wyzyskiwanych przez pracodawców i od nich uzależnionych. Są więźniami systemu, w którym za złe zakwaterowanie płaci się stanowczo za dużo, a w dodatku obowiązuje system kar (…). Ci najsłabsi w społeczeństwie ludzie są pozbawieni praw, ze względu na kiepską ochronę pracowników czasowych (…) Rząd, a także związki, partie polityczne czy organizacje obywatelskie widocznie nie utrudniają życia tym, którzy się na tym bogacą (…)”, gorzko zauważa redakcja „NRC”.   

Można powiedzieć, że seria tekstów w „NRC” – gazecie opiniotwórczej, wiarygodnej, czytanej przez elity polityczne, biznesowe i intelektualne – pojawiła się we właściwym momencie. Kolejne doniesienia „Nieuwsuur”, dotyczące w gruncie rzeczy marginalnej kwestii rzekomego „wyłudzania zasiłków”, mocno uderzyły w wizerunek Polaków w Holandii, robiąc z polskich pracowników w oczach wielu Holendrów „leniwych cwaniaków na urlopie w ojczyźnie za pieniądze niderlandzkiego podatnika”.

Publikowane w minionych dniach na łamach „NRC” teksty pokazują dużo szerszy i głębszy kontekst, w którym widać wyraźnie kto tu kogo częściej wyzyskuje, kto jest ofiarą, a kto sprawcą, kto na kim, nieraz nieuczciwie, zarabia naprawdę duże pieniądze. Na rzekomych nieprawidłowościach opisywanych przez „Nieuwsuur” holenderski budżet traci co najwyżej tysiące czy parę milionów euro rocznie, na imigrantach z Polski holenderscy przedsiębiorcy i pośrednicy (jak pokazuje „NRC” – nie zawsze uczciwie) zarabiają od lat miliardy.


Coś się zmieni?

Pocieszające jest to, że w minionych dniach nie tylko dziennik „NRC” zwrócił uwagę na to, że oskarżanie polskich pracowników o wyłudzanie zasiłków, bez uwzględnienia szerszego kontekstu, nie jest sensowne. Według ekonomisty i byłego europosła Almana Mettena sugerowanie, że imigranci, na przykład z Polski, przyjeżdżają do Holandii specjalnie po tutejsze zasiłki, jest kompletnie nieuzasadnione. – Czy naprawdę to jest główny problem, a może jedynie problem poboczny, który należy rozwiązać, ale który nie usprawiedliwia całego tego oburzenia? – powiedział Metten w rozmowie z dziennikiem „De Volkskrant” (więcej na ten temat: Polacy przyjeżdżają do Holandii po zasiłki? „To bzdura”).

Również gazeta „Trouw” opublikowała w poniedziałek redakcyjny komentarz w tej sprawie. Sugerowanie, że „holenderski podatnik z pomocą Brukseli jest regularnie wyzyskiwany przez polskich oszustów nie jest prawdą. Jest to też obraźliwe dla tych Polaków, którzy umacniają holenderską gospodarkę, mocno korzystającą z zalet europejskiego otartego rynku”, napisali redaktorzy „Trouw”.

Publikacje „NRC” mogą pomóc w zmianie nastawienia niderlandzkiej opinii społecznej do polskich pracowników w Holandii. Oczywiście od kwestii wizerunkowych o wiele ważniejsze jest to, by zmieniła się rzeczywistość. Jedno wiąże się jednak z drugim. To czy rząd, władze lokalne, Inspekcja Pracy, organizacje przedsiębiorców, związki zawodowe, wszelkie inspekcje i urzędy, odpowiedzialne za przeprowadzanie kontroli w miejscach pracy i zakwaterowania wreszcie zabiorą się na poważnie do zwalczania patologii, prowadzących do wyzysku zagranicznych pracowników przez niektóre biura pośrednictwa i niektórych przedsiębiorców, zależy też od tego, czy opinia społeczna i elity – polityczne, biznesowe, medialne – będą mieć świadomość tego, że dzieje się źle i że skala problemu jest wielka.

Z drugiej strony: już wcześniej zdarzało się, że media informowały o przypadkach wyzysku zagranicznych pracowników, a na zlecenie niderlandzkich władz powstał już niejeden raport opisujący nieprawidłowości na tym polu. Nadzieja na to, że teraz dojdzie do przełomu, jest więc ograniczona.



03.04.2019 ŁK Niedziela.NL


Komentarze 

 
+1 #49 Gsywgd 2019-05-17 13:09
Dlaczego sie godzili na to?bo sa rozne sytuacje i ludzie potrzebuja pieniedzy, sa po sciana,a tamci na tym zeruja
Cytować
 
 
-1 #48 saw 2019-05-17 05:20
Dziwie się że ci ludzie sie na to godzili, zostawić to, zmienić pracę lub wracać do PL tu już też można zarobić
Cytować
 
 
0 #47 Wrocilem do PL 2019-05-16 20:08
[quote name="Jolanta."]Lilia-a chcialabys,zeby bylo odwrotnie?Ty nie masz tutaj nic do gadania.Wracaj do siebie.Tam bedziesz siedziala na swoim tylku
***
Cytować
 
 
+1 #46 Jolita 2019-05-15 23:51
Zazdrośnicy byli?!?,,są i będą!!!..Być sobą!!! To jest priorytet!!!A niby POLACY to jedna RODZINA!!!PFFFFF
Cytować
 
 
+2 #45 Szczur rurowy 2019-04-13 13:38
Aweina bravo w punkt. Tak sobie myślę, kiedy ten naród wkoncu wstanie z kolan
Cytować
 
 
+2 #44 Marecki 2019-04-13 09:00
Inspekcja Pracy powinna skontrolować firmę De Rooy z Son, w Holandii.
Cytować
 
 
+3 #43 Aweina 2019-04-12 17:40
Holenderska telewizja robi z nas leniwych cwaniaków, a bez nas ich gospodarka by nie istniała. Niestety strajku nie zrobimy, dalej płaćmy podatki od nadgodzin i dajmy się wykorzystywać.
Cytować
 
 
+5 #42 Dana 2019-04-11 14:32
,,Cwaniaczki'' to tacy ludzie, którzy pasożytują na rodakach, którzy przyjechali tu pracować.To dzięki takim Polakom cwaniakom godność człowieka zostaje naruszona!
Cytować
 
 
-2 #41 Beata 2019-04-11 13:31
Polaczki cwaniaczki wszystko by chcieli na tacy to do polski placicie tu podatki zyjecie tu?a teraz placz o zasilki
Cytować
 
 
+9 #40 Kamil 2019-04-10 19:41
Zjedli by Cię Jak widzą że Ci się lepiej dzieje...Tak kochani rodacy większość z was to zazdrosne świnie...pozdro dla tych normalnych.
Cytować
 
 
-1 #39 syla86 2019-04-10 14:01
no cóż...
ja polecam contrain, pracowałam cztery lata na szklarni i sobie chwale, nie ma na co narzekać ;)
Cytować
 
 
+2 #38 opcja 2019-04-08 11:07
jest jeszcze opcja powrotu do Polski. Juz nie te czasy z lat 70,80, Kazdy sie wycwanił.
Cytować
 
 
+1 #37 prawda 2019-04-08 11:02
i to sie zgadza tak żeruje te osoby ktore znaja język.. wstyd.
Cytować
 
 
+1 #36 ares 2019-04-07 14:47
Tak tylko co robi osoba w agencji dziesięć lat skoro przez tyle większość z was nie potrafiła znaleść sobie stałego zajęcia tylko liczycie na łatwiznę to oczywiście biura kroją swoje biznes?
Cytować
 
 
+10 #35 Karolina 2019-04-07 10:25
A najsmutnirjsze jest, to, że Holendrzy są bardziej pomocni i życzliwi niż rodacy Polacy, którzy tylko patrzą jak Ci dupe skopac.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Temat Dnia

Tilburg: Dyrektor hotelu IBIS boi się sąsiedztwa z

News image

- 250 ludzi można jeszcze jakoś przypilnować, wiem z doświadczenia z hotelu, ale 750? – portal omroe...

Temat Dnia | Piątek, 21 Czerwiec 2019

Więcej ...
Więcej w: Temat Dnia

Życie w Holandii

News image

Głosowanie w sprawie „eksportu” zasiłków odłożone, Holandia zadowolona

Parlament Europejski zdecydował o przesunięciu głosowania w sprawie przepisów, pozwalających m.in. n...

News image

ŻYCIE W HOLANDII: Rowerem po Holandii

Rowerem po Holandii Holandia kojarzy nam się z wiatrakami, tulipanami, drewniakami i … rowerami...

Więcej w: Życie w Holandii