Holandia – problem wykorzystywania w pracy i handlu ludźmi – wywiad z Hanką Mongard

Archiwum '19

fot. Shutterstock

Szacuje się, że obecnie w Holandii przebywa od 250 000 do 300 000 Polaków. Co tydzień do Królestwa Niderlandów w poszukiwaniu pracy przybywa około 100 naszych rodaków.

Nie wszyscy jednak trafiają na uczciwych pośredników pracy i przestrzegających prawo pracodawców. Również niezwykle istotnym problemem, o którym powinno się głośno mówić, jest molestowanie seksualne w pracy. Dziś na te tematy będę rozmawiać z Hanką Mongard, która jest wszechstronną osobą i mogłabym przeprowadzić z nią wiele wywiadów, na wiele tematów… i pewnie tak się w przyszłości stanie. Dziś jednak chcę się skoncentrować na jej pracy w organizacji FairWork, której głównym celem jest walka ze współczesnym niewolnictwem oraz handlem ludzi, ponieważ poważny wyzysk w pracy to właśnie handel ludźmi.

Agnieszka Steur: Niedawno przeczytałam książkę autorstwa Renate van der Zee „Bitter Avontuur”, której tytuł na język polski przetłumaczyć można, jako „Gorzka przygoda”. W książce autorka poruszyła temat pracy niewolniczej kobiet przyjeżdżających do Holandii. Czy współpracując z FairWork pomagasz właśnie takim osobom?


Hanka Mongard: Renate van der Zee jest dziennikarką, która zajmuje się głównie sprawami społecznymi. Poznałam ją właśnie wtedy, gdy zbierała materiały do książki „Bitter Avontuur”. Jest to opowieść o trzech naszych klientkach z FairWork. Jedna z kobiet wykorzystywana była w prostytucji, druga, jako niania do dzieci i trzecia, nasza rodaczka, Agnieszka w pieczarkarni. Historia ta swój początek ma 10 lat temu, ale nie myśl, że to przeszłość. To jest nadal bardzo aktualna sprawa.

AS: Jak zatem zaczęła się ta historia?

HM: To było 10 lat temu. Dzięki inicjatywie ówczesnego konsula Leszka Rowickiego, pojechałam do Limburgii na spotkanie z Polkami, które tam pracowały. Gdy panie zaczęły opowiadać o tym, co dzieje się w pieczarkarni, nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Pierwszą moją myślą było – to jest niemożliwe, przecież mamy XXI wiek, żyjemy w Holandii. Takie rzeczy nie mogą się dziać. Jednak działy się i dzieją nadal.

AS: Jak zareagowałaś na te historie?

HM: Przede wszystkim, nie mogłam uwierzyć, jak bardzo uległe są te kobiety. Chciałam krzyczeć, przecież to my obaliliśmy komunizm w Europie, a wy, co? Te kobiety tłumaczyły, że przecież przyjechały tu do pracy, bo muszą. Mówiły, że to ich jedyny zarobek, wszystkie były po pięćdziesiątce i doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że w Polsce nigdy nie dostaną żadnej pracy. Przyznawały, że praca w pieczarkarni jest straszna, ale dodawały, że co zarobią, będzie ich.

AS: I co zrobiłaś?

HM: Złożyłam doniesienie o przestępstwie i się zaczęło. Przez wiele dni byłam przesłuchiwana przez specjalną policję inspekcji SZW. To policja wewnętrzna przy Ministerstwie Spraw Społecznych i Zatrudnienia. Z pracownic pieczarkarni 26 kobiet odważyło się również złożyć zeznania. Dowody zbierano około 6 lat. Trzy lata temu odbyła się rozprawa. Właściciel pieczarkarni został skazany na 2 lata. Polki koordynatorki zostały uniewinnione. Pracownik IT, który opracował specjalny program komputerowy fałszujący ilość zebranych pieczarek oraz program, który fałszował ilość przepracowanych godzin, został skazany na 100 godzin pracy na cele społecznie użyteczne.

AS: Co zrobił?
HM: Stworzył specjalny program komputerowy i gdy kobiety odbijały zegar, który miał wykazywać ile pracowały, pokazywał, że w pieczarkarni spędziły 10 godzin, gdy w rzeczywistości było to o wiele więcej. Wszyscy skazani odwołali się od tego wyroku. Wpadli też na pomysł, że te kobiety zostały przekupione przez konkurencje, aby składać takie zeznania. Ja również zostałam o to posądzona. Potem zapadła cisza, ale już wiem, że w marcu 2020 odbędą się kolejne rozprawy w tej sprawie. Z naszej strony, czyli ze strony FairWork, będziemy walczyć o odszkodowanie dla kobiet, które złożyły zeznania.

AS: Dwa lata to przecież bardzo mało.

HM: Wyrok sądowy był bardzo łagodny, ponieważ sędzia dopatrzył się tylko w sześciu wypadkach handlu ludźmi.

AS: Tylko!?
HM: Wszystkie inne kobiety nie były ofiarami handlu ludźmi tylko złych warunków pracy.


AS: Czy Agnieszka, bohaterka książki „Bitter Avontuur”, była jedną z tych kobiet.

HM: Tak, ale bliżej poznałam ją podczas pracy z Renate van de Zee. Dziennikarka szukała kogoś, kto mógłby opowiedzieć o wyzysku w pracy w Holandii. Z Renate i Agnieszką spotykałam się regularnie przez rok. Byłam tłumaczką. Nie tylko tego, co było mówione, ale również wyjaśniałam tło wydarzeń. Tłumaczyłam pytania oraz odpowiedzi oraz wyjaśniałam ich tło. Ja jestem również cultural mediator. To część mojej pracy.

AS: Kim jesteś?
HM: Cultural mediator to mediator międzykulturowy, osoba, która zna kulturalne zaplecze osób pochodzących z różnych krajów, w moim przypadku Polaków i Holendrów. Renata chciała, aby ta książka była napisana z polskiej perspektywy. Dlatego ja nie tylko tłumaczyłam, to, co mówiła Agnieszka, ale również, jak to wszystko wygląda z punktu widzenia polskiej kultury i mentalności. Dzięki temu, ta książka stała się prawdziwa. Dla Renate ważne było, aby holenderski czytelnik poczuł lub przynajmniej spróbował poczuć, to co Agnieszka. By zrozumiał, w jakiej sytuacji była, by poczuł biedę i desperację niektórych osób. Książka powstała 5 lat temu.

AS: Kim jest Agnieszka?

HM: Dla mnie Agnieszka jest prawdziwą bohaterką. Bardzo dużo się od niej nauczyłam

AS: A co w tej sprawie dla Ciebie było najtrudniejsze?
HM: Co mnie najbardziej boli, to to, że kobiety, które pracowały w pieczarkarni, w jakimś sensie wiedziały, że będą wyzyskiwane. Niestety przez wielu postrzegane jest to, jako naturalna dola polskiej kobiety, polskiego rodzica.

AS: Czym jest ta polska dola?

HM: Jedna z tych kobiet powiedziała mi, że jej syn w swoim domu dobudowuje piętro i ona obiecała, że się dołoży. Nie ma pieniędzy, więc przyjechała do Holandii. Inna wyznała, że jej córka chce studiować, a jej obowiązkiem jest wsparcie dziecka finansowo. Matka nie ma pieniędzy, więc przyjechała do Holandii. To właśnie dola polskiego rodzica, musimy zapewnić przyszłość naszym dzieciom, bez względu na to, ile nas to będzie kosztować. Nawet godząc się na wyzysk, poniżenie i niewolniczą pracę. Musimy to znosić, przecież trzeba pomóc…

AS: Czym jest współczesna praca niewolnicza?

HM: To jest praca w takiej sytuacji, z której nie ma wyjścia. I ten brak wyjścia jest rozumiany na wielu poziomach. Dziwne, prawda? Nikt ich przecież nie trzymał, mogły wyjść. Jednak wciąż im powtarzano, że jeśli uciekną, to zostaną złapane. Mieszkasz w miejscu, którego nie znasz, nie znasz ludzi ani języka, nie wiesz, jakie prawa ci przysługują. Co możesz zrobić? Ponadto te moralne zobowiązania, o których mówiłam. I pracujesz po 10 do 16 godzin na dobę. Praktycznie nie masz wolnych dni. Żyjesz w kompletnej izolacji od holenderskiego społeczeństwa. Jesteś przywożona na miejsce busem a potem odwożona do domków. No i nie zapominajmy, że już na samym początku zaczynają ci się kumulować długi. Gdy wyjeżdżasz z Polski, dostajesz informację, że pracodawca zapłaci za przewóz a potem ty oddasz to z pensji. Po przyjeździe musisz nauczyć się, jak ścinać pieczarki, za naukę trzeba zapłacić. Te pieniądze teoretycznie dostaniesz za trzy miesiące…, jeśli wytrzymasz tak długo. Jesteś zadłużona i musisz pracować. I co jeszcze? Te kobiety były tam potwornie traktowane. Krzyczano na nie, popychano i poniżano. Traktowano je nieludzko. Niewolnikiem stajesz się, gdy wydaje ci się, że nie ma wyjścia z tej sytuacji, w której się znalazłeś.

AS: Skąd ktoś może mieć pewność, że jest wykorzystywany w pracy?
HM: Jeśli pracuje się na czarno i nie posiada umowy o pracę. Jeśli zamiast pełnego wynagrodzenia otrzymuje się same zaliczki. Jeśli pracodawca nakłada na pracownika długi. Jeśli szef nie pozwala pracownikowi iść do lekarza, gdy ten jest chory. Gdy pracuje się w niebezpiecznych lub niezdrowych warunkach, bez odpowiedniego zabezpieczenia. Jest bardzo źle, gdy biuro pośrednictwa pracy lub szef zabiera pracownikowi paszport lub dowód osobisty. Jeśli jest się źle traktowanym lub szantażowanym. Należy bardzo uważać, gdy ktoś ogranicza wolność poruszania się pracowników poza godzinami pracy. Także, gdy płaci się za dużo w stosunku do warunków mieszkaniowych. W żadnym razie nie możemy również zapomnieć o ofiarach molestowania seksualnego.

AS: Każdy powinien wiedzieć, że w Holandii prawo do opieki i pomocy ma każdy, również, jeśli pracuje nielegalnie.

HM: Tak i jeśli kogoś dotknęło to, o czym właśnie powiedziałam, nie może dłużej się z tym godzić. Musi szukać pomocy.

AS: A gdzie jej szukać?

HM: Osoby szukające pomocy oraz informacji mogą zawsze zgłosić się do FairWork. Ta organizacja wspiera osoby będące ofiarami wyzysku w pracy lub handlu ludźmi. Wszystkie informacje są traktowane poufnie i organizacja nie zrobi niczego bez zgody zgłaszającej się osoby. Za usługi FairWork nie trzeba płacić. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, może już w tej chwili skontaktować się z polskojęzycznym pracownikiem FairWork przez stronę na Facebooku (TUTAJ). Może również zadzwonić pod numer +31 6 15 82 35 30, lub napisać maila Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

AS: Gdy ktoś się zgłosi, co się później dzieje?
HB: Większość spraw, którymi się zajmujemy, nie jest takiej wagi, jak ta opisana w książce. Osoby, które się z nami kontaktują, chcą się dowiedzieć, o co chodzi w ich kontrakcie lub ktoś został wyrzucony z pracy i czy tak można. Niestety bardzo często okazuje się, że można, ponieważ wiele osób przyjeżdżających do pracy podpisuje kontrakty, nie znając czy nie rozumiejąc dokładnie ich treści. Na przykład wiele osób nie wie, na czym polega tzw kontrakt zerowy. Nie wiedzą, że zgadzają się na to, że gdy jest praca to pracują, ale gdy jej nie ma, mogą tygodniami siedzieć na domkach a przecież za wszystko trzeba płacić.

AS: Czym jeszcze zajmuje się FairWork?

HM: Współpracujemy z wieloma organizacjami i jeśli sami nie możemy udzielić odpowiedniej pomocy, zawsze znajdziemy kogoś, kto może to zrobić. Jesteśmy szczególnie wyczuleni na sytuacje, kiedy mowa jest o handlu ludźmi lub pracy niewolniczej. Wtedy natychmiast nawiązujemy kontakt z policją SZW i oni podejmują ewentualnie kolejne kroki.

AS: W FairWork zajmujesz się również problemem molestowania seksualnego w pracy.
HM: Tak, nie tylko pomagam kobietom, które mają takie problemy, ale również prowadzę spotkania na ten temat. Chcę uświadomić Polkom, które pracują w Holandii, jakie zachowania w pracy w żadnym wypadku nie są normalne i że każda z nas ma prawo protestować. Niestety wciąż w Polsce kobiety są przekonywane, że molestowanie seksualne to jest ich wina. Bo za krótka spódniczka, bo makijaż, bo tacy są faceci. Właśnie dlatego kobiety tego nie zgłaszają, bo się wstydzą, bo są przekonane, że to ich wina. Musimy to zmienić! Musimy uświadamiać, gdzie są granice naszej nietykalności.

AS: Jak można nie wiedzieć, że jest się molestowanym seksualnie?

HM: Molestowanie seksualne to bardzo obszerny temat i ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, gdzie leży granica. Należy pamiętać, że jest to każde, podkreślam każde, niepożądane zachowanie seksualne wobec drugiej osoby. Każde! Celem takiego działania jest nie tylko akt seksualny, to również naruszenie godności, to także poniżenie albo upokorzenie. Wszystko to, na co nie wyrażamy zgody a ma związek z naszą intymnością. To wcale nie musi być dotyk, to również mogą być słowa, spojrzenia, gesty. Osoby molestowanie seksualnie mogą się skontaktować z nami telefonicznie, albo napisać maila: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

AS: Bardzo dziękuję za rozmowę.
HM: Ja również dziękuję i proszę pamiętajmy, jeśli przyjeżdżamy do Holandii do pracy, przygotujmy się do tego już Polsce. Zbierzmy jak najwięcej informacji. Nie ma czegoś takiego: jakoś to będzie! Trzeba się przygotować. A jeśli już znaleźliśmy się w opałach, nie ma, że się boję. Nie ma, że wszystko akceptuję. Należy działać! Trzeba pamiętać, że macie takie same prawa pracownicze, jak Holendrzy i że macie 5 lat na dochodzenie swoich praw.

Ważne informacje:
Strona FairWork: TUTAJ.
Polskojęzyczny pracownik FairWork na Facebooku (TUTAJ).
Nr telefonu: 0031 6 15 82 35 30
Email: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Więcej informacji o pracy w Holandii:
TUTAJ.
TUTAJ.


22.11.2019 Niedziela.NL

(as)


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki