Czasem lepiej nie milczeć

Archiwum '19

fot. Shutterstock

Ciepłe myśli na niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Mówi się, że mowa jest srebrem a milczenie złotem. Być może faktycznie tak jest,  są przecież chwile, gdy lepiej nie otwierać ust. Szczególnie, gdy chce się powiedzieć (lub napisać w Internecie) coś co niekoniecznie jest miłe… o niekulturalnych wypowiedziach nie będę wspominać, bo to wydaje się być oczywiste. W każdej z tych sytuacji milczenie zdecydowanie jest na wagę złota. Są jednak chwile, gdy lepiej nie milczeć i powiedzieć to, co leży nam na sercu. Nie złośliwie, ale szczerze.

Nie tak dawno przydarzyło mi się coś, o czym chcę dziś opowiedzieć a przez co, zaczęłam się zastanawiać nad trafnością tego właśnie powiedzenia. Jak we wszystkim, również tu, zależy to od sytuacji, naszego rozeznania… ale chyba i od mentalności.

Kilka dni temu w sklepie zaczepiła mnie moja znajoma holenderka. Znam ją od dawna, jednak od niedawna pracuje w sklepie, w którym najczęściej robię spożywcze zakupy. Właśnie wybierałam ser, gdy podeszła i zaczęła do mnie mówić coś niezrozumiałego o swoich urodzinach. Nie pojęłam o co jej chodziło, z pewnością również dlatego, że nie wiedziałam, że je miała. Ona zauważyła moje zdumienie i dodała: „to nie widziałaś tych girland w sklepie i mojej czapeczki w ubiegłym tygodniu? Przecież byłaś tu z córką, witałyśmy się a ty nic nie powiedziałaś”.

Zrobiło mi się okropnie głupio, ponieważ wszystko, co ona właśnie do mnie powiedziała było prawdą. Rzeczywiście byłam w sklepie i była tam ze mną moja córka, ale więcej nic... Nic nie zauważyłam. Dziś trudno jest mi w to uwierzyć.  Jak mogłam nie zauważyć?!  Być może zastanawiałam się nad tym, co jeszcze muszę kupić, albo zajęta byłam rozmową z córką, a może całkiem zwyczajnie, jestem po prostu gapą? Złożyłam jej najlepsze (spóźnione) życzenia, przeprosiłam za brak spostrzegawczości, pośmiałyśmy się, opowiedziała mi o imprezie i poszłam dalej. Długo jednak nie mogłam przestać o tym myśleć.

Z jednej strony, gnębiły mnie myśli, że nie zauważyłam czegoś tak oczywistego. Jak można być aż tak zakręconym? Można! Z drugiej strony, zdałam sobie sprawę, że musiało ją to w jakimś sensie dotknąć, skoro zaczęła o tym do mnie mówić, gdy od wydarzenia upłynął już tydzień. Nie lubię innym osobom sprawiać przykrości… tym bardziej w czasie urodzin. Po trzecie, myśląc o tym, zdałam sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie będąc na jej miejscu, nie powiedziałabym zupełnie nic. Byłoby mi przykro, że ktoś czegoś nie zauważył lub zapomniał, ale bym nic nie mówiła. Zamiast odetchnąć z ulgą, że udało mi się naprawić sytuację, zaczęłam nad tym myśleć.

Z pewnością ktoś powie, że przecież to nic wielkiego. Po co o tym pisać? Uważam, że ta sytuacja jest wspaniałym przykładem na to, że jednak lepiej jest szczerze rozmawiać, niż milczeć. Jeśli ktoś zrobił coś, co nas zabolało, czasem lepiej o tym powiedzieć. Może nam być w ciszy przykro, ale proszę mi wierzyć, że są sytuacje, w których osoba, robiąca nam przykrość nawet o tym nie wie. I o takim właśnie zdarzeniu dziś opowiedziałam. Może nam się wydawać, że coś jest tak oczywiste, że druga osoba musi zdawać sobie z tego sprawę. Przecież niemożliwym jest przegapienie kolorowych girland wiszących w sklepie. A jednak wszystko jest możliwe. Ponadto, i piszę to z pozycji kogoś, kto sprawił innej osobie przykrość, dobrze jest dać drugiej osobie szansę powiedzieć „przepraszam”. Dzień staje się od razu lepszy.

Życzę bardzo dobrej i życzliwej niedzieli.

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie


17.03.2019 Agnieszka Steur, Niedziela.NL


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki