Kłótnia w holenderskim Kościele Katolickim

Archiwum '15


„Zapędy dyktatorskie” i „sekciarstwo” zarzuca kardynałowi Wimowi Eijkowi, jednemu z najważniejszych hierarchów holenderskiego Kościoła Katolickiego, grupa emerytowanych księży i diakonów. „Nieścisłości, przesada i zmyślenia”, tak na zarzuty odpowiadają przedstawiciele kardynała.

Pod petycją, krytykującą kardynała z Utrechtu, podpisało się 93 osób związanych z tamtejszym kościołem, w tym wielu emerytowanych księży. Sygnatariusze stają w obronie i podzielają zdanie księdza Jozefa Wissinka, który wcześniej odważył się głośno i ostro skrytykować Eijka.

Jedną z głównych przyczyn sporu jest kwestia zamykania kościołów. Ponieważ Holendrzy coraz rzadziej chodzą na msze i nabożeństwa, trzeba zamykać kolejne kościoły i łączyć parafie – uważa kardynał. Według niego za piętnaście lat z obecnych 300 kościołów w prowincji Utrecht zostanie ich być może jedynie około 20. Nie mam innego wyjścia, uważa hierarcha, gdyż koszty utrzymania kościołów są duże, a wiernych (i pieniędzy) ubywa.

Ksiądz Wissinik uważa, że jego przełożony przesadza i nie słucha głosów wiernych, którzy proponują na przykład, by część kościołów uratować przed zamknięciem poprzez wynajmowanie ich osobom trzecim (np. jako miejsce wystaw lub koncertów). Według Wissinka, kardynał ignoruje głosy diecezjan, wobec czego od Kościoła odchodzi jeszcze więcej ludzi. I o to właśnie kardynałowi chodzi – sugeruje Wissinik – gdyż Eijk to konserwatywny, tradycjonalistyczny hierarcha, który woli mieć mniej wiernych, ale oddanych i posłusznych. Kto chce, by w kościele zostali sami „święci” – pisze Wissinik – ten ma w sobie coś z „sekciarstwa”.

Zbuntowany ksiądz idzie jeszcze dalej i krytykuje styl sprawowania urzędu przez kardynała. Jest on według Wissink „dyktatorski”. Kardynał nie słucha, a jedynie wydaje polecenia i dekrety.

Zarówno krytyka księdza Wissinka, jak i popierająca jego słowa petycja 93 sygnatariuszy, nie zrobiła wielkiego wrażenia na władzach decyzji. – Jeśli grupka emerytów informuje, że myśli podobnie jak Wissinik, to, no cóż, przyjmujemy to do wiadomości – powiedział dziennikowi „Trouw” przedstawiciel arcybiskupstwa Utrecht.

Według niego większość z obecnych krytyków to księża i ludzie kościoła, którzy pamiętają jeszcze czasy, gdy kościoły były w Holandii pełne. Dlatego tak trudno pogodzić im się i zrozumieć obecną sytuację: gdy kościoły pustoszeją i władze wspólnoty jakoś na to muszą reagować.

Już wcześniej oficjalne władze diecezji ostro odpowiedziały na krytykę Wissinka, nazywając jego wywód ciągiem przekręconych faktów, przesadzonych sformułowań i zmyśleń.

 

Ł.K., Niedziela.NL

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki